"Harry"
Wychodząc z domu żegnałem się z Zaynem i Ronnie, którzy dopiero wstali. Mieli duużo większego kaca ode mnie. Zayn był lekko zdenerwowany. Dopiero co wczoraj pogodził się z Perrie, a dzisiejszego dnia budzi się z zupełnie inną dziewczyną u boku. Musi mu być na serio strasznie, ale czego alkohol nie robi z ludźmi? Dzisiaj znowu jestem skazany na środki komunikacji miejskiej. Mogłem nie pić. Pojechałbym samochodem i wszyscy byliby zadowoleni, znaczy się ja. Na przystanku zaczepiło mnie kilka fanek. Chciały autografy i zdjęcia. Byłem dzisiaj w nieco lepszym humorze, więc zgodziłem się na wszystko i nawet się uśmiechałem. Rozpoznałem jedną dziewczynę. Miała na oko 14 lat. Widziałem ją wczoraj w autobusie, patrzyła na mnie, ale nie podeszła. Dzisiaj z koleżankami nabrała chyba odwagi.
- Hej. - powiedziałem przyjaznym tonem składając podpis na kartce, którą mi podała. - Widziałem cię wczoraj. Dlaczego wtedy nie podeszłaś?
- Trochę się wstydziłam. - odpowiedziała blondynka. - Do tego nie wyglądało żebyś był w dobrym humorze, więc cię nie zaczepiałam. Domyślam się jak to jest nie mieć wcale prywatności. Co z siostrą Niall'a?
- Jutro wyjdzie ze szpitala, czuje się już lepiej. - odrzekłem z uśmiechem. - Właśnie do niej jadę.
Przyjechał autobus.
- To ja lecę, cześć. - pożegnałem się.
Po wejściu zająłem miejsce z tyłu i zacząłem rozmyślać. Louis... jego przyjaźń jest dla mnie bardzo ważna, ale ciężko jest wybaczyć mu coś takiego. Ale on był przy mnie zawsze, był dla mnie przyjacielem w każdym momencie. Może powinienem mu wybaczyć? Wczoraj nie nocował w domu. Był u El. Przepraszał ją za to co się stało. Chyba mu wybaczyła, bo u niej spał. Dzisiaj ciągle do mnie dzwoni.Nie odebrałem żadnego z jego telefonów. Bardzo mnie korci, ale tego nie robię Może pogadam z nim dzisiaj po powrocie.Jazda minęła mi wyjątkowo szybko. Ani się obejrzałem, a już musiałem wysiadać. Najdziwniejsze było to, że nikt mnie nie zaczepiał. Niektóre dziewczyny zerkały na mnie, ale żadna mnie nie zaczepiła. Może to dlatego, że wyglądałem na zamyślonego?Może dlatego, że już się dowiedziały o tym co zaszło między mną, a Lou i może dlatego, że wiedziały, iż spieszę się do szpitala? Zostaje mi tylko zgadywać.
"Jessica"
Czekałam na Harry'ego. Niall mi powiedział, że dzisiaj do mnie wpadnie. Swoją drogą odwiedził mnie dzisiaj mój brat. Muszę przyznać, że ciągle jestem na niego zła, ale postaram się mu wybaczyć. Nie przyjdzie mi to oczywiście łatwo. Takiej krzywdy nie wybacza się z dnia na dzień, na to potrzeba czasu i to bardzo dużo. Powiedział mi, że jest mu bardzo przykro i chodziło mu jedynie o ściągnięcie mnie tutaj. W planie nie było ponoć tego, że się angażuję. Żałuję czasem, że jestem taka miękka. Miałam przecież tylko się nie zakochać, a ten Louis wszedł sobie tylko do mojego pokoju i bam! Chore, ale miło było czuć się przez te dwa tygodnie kochaną...Okay, jutro po wyjściu ze szpitala będę udawała, że nic się nie stało, że jestem tą samą wesołą osobą co kilka tygodni temu i, że mimo tego co zrobiłam wcale mnie to nie ruszyło. Na pewno się nabiorą (sarkazm). Na stoliku obok leżało radio. Włączyłam je jednym ruchem dłoni. Od razu pożałowałam. Trafiłam na stację nadającą wiadomości. Męski głos mówił " Siostra słynnego piosenkarza Nialla Horana powoduje rozłam zespołu. Do niedawna najlepsi przyjaciele stali się wrogami. Harry Styles i Louis Tomlinson pobili się przed swoim domem właśnie o nią. Czy koniec zespołu One Direction jest już bliski? Więcej dowiecie się za godzinę od mojej koleżanki - Margaret Doupree". Przełączyłam na inną stację, nie mam ochoty tego słuchać. Ale.. może to rzeczywiście moja wina? Przecież puki mnie nie poznali nic się nie działo. Tak jak powiedział ten facet "najlepsi przyjaciele stali się wrogami". To zdanie teraz tkwiło mi w głowie. Może powinnam się wyprowadzić? Wyjechać gdzieś gdzie nie mogłabym już nikomu zrobić krzywdy w ten, czy inny sposób? Ehh... Głupi pomysł, narobiłam bym jeszcze więcej zamieszania. Z zamyślenia wyrwało mnie ciche pukanie do drzwi. Ktoś je uchylił i zobaczyłam osobę, której wyczekiwałam. Harry wreszcie mnie odwiedził. Na mojej twarzy od razu zagościł banan.
- Hej. Jak się czujesz? - zaczął.
- Jest dobrze, jutro wychodzę. Przyjedziesz po mnie? - spytałam.
- Jasne, o której?
- Około jedenastej. Już powinnam dostać wypis. - odrzekłam. - Jak tam w domu? Co między tobą, a Louisem? - chłopak posmutniał.
- też chciał bym wiedzieć. Głównie ode mnie zależy to jak dalej potoczą się losy "dwójki najlepszych przyjaciół z zespołu". - odpowiedział loczek.
- A co mówi ci serce?
- Żebym postarał się mu wybaczyć, bo był ze mną zawsze. Wtedy kiedy było dobrze i wtedy kiedy było źle. Jest moim przyjacielem, ale to będzie ciężkie...- zakończył.
- Pogadaj z nim jak wrócisz i zadzwoń do mnie potem. Chce wiedzieć jak wygląda sytuacja między wami.- powiedziałam, złapałam go za rękę i obdarzyłam go szczerym uśmiechem.
- Dzięki. Jak tam sytuacja między tobą, a Niallem? - zagaił.
- Cóż... Podobnie jak między tobą a Louisem. Brat był i chyba nadal jest... jak najlepszy przyjaciel. Ciężko mu wybaczyć to wszystko, ale stara się, okazuje skruchę i ja potrafię to dostrzec. Nie jestem jakimś potworem bez uczuć.
-----------------------------------------------------------------------------------
Hej;* Ten rozdział to taka cisza przed burzą. Jest nudny, ale następny będzie duużo bardziej ciekawy. Obiecuję wam. Staram się na razie nadrabiać rozdziały waszych blogów, niektóre skomentowałam, ale większości jeszcze nie. Nie niecierpliwcie się, niedługo na pewno dogonię akcję w waszych rozdziałach.
czwartek, 21 marca 2013
niedziela, 10 marca 2013
Trzynaście
"Jessica"
Harry wyszedł, a ja nie miałam pojęcia co ze sobą zrobić... Już po obchodzie. Sama leżę w dość sporej sali i nie mam tutaj nawet telewizora. Żebym chociaż mogła posłuchać radia, ale nawet jego tutaj nie było. Dobrze by było gdyby ktoś leżał i nudził się tutaj razem ze mną. Mogłaby chociaż przyjść jakaś pielęgniarka. Oddałabym prawie wszystko za jeszcze chwilę rozmowy z Harrym. Był na serio dobrym przyjacielem. Pomógł mi i mnie pocieszył.Gdyby nie on, teraz pewnie wszyscy by organizowali pogrzeb. Doszłam do wniosku, że byłam głupsza niż myślałam. Chciałam się zabić przez jakiegoś głupiego faceta! Koniec z tym. Już nigdy więcej. Teraz będę szaleć, stanę się zimną suką, która będzie łamać serca, ale już nigdy sama złamanego serca mieć nie będzie.
"Harry"
Wysiedliśmy z autobusu. Gdy doszliśmy już do mojego domu, otworzyłem dziewczynie drzwi i gestem dłoni zaprosiłem ją do środka. Weszła i zaczęła się rozglądać. Pokierowałem ją do salonu. Ronnie usiadła w jednym z foteli, a ja na sofie.
- Chcesz może coś do picia? - spytałem. - Sok, cola, woda, herbata, kawa, wódka?
- Hmm... Co to było to ostatnie? - spytała retorycznie.
- Wódka?
Wbiegł Zayn.
- Pijemy dzisiaj? Nie wiedziałem! - wykrzyknął.
Pobiegł do kuchni i przyniósł wódkę, szampana i po trzy kieliszki. Polał nam i zaczęliśmy pić.
(Trzy godziny później)
- Dajesz Ronnie! Ściągaj! - krzyczał Zayn do dziewczyny, która robiła przed nim striptiz.
Veronica miała już na sobie tylko bieliznę. Czułem, że robię coś złego, ale nie wiedziałem co. Straciłem świadomość. Zapomniałem kompletnie o Jess, która leży teraz w szpitalu, o uczuciu jakim ją darzę. Myślałem teraz tylko o tym, że chcę znaleźć się sam na sam z dziewczyną, która tańczy nago na stole.Podszedłem do niej i przerzuciłem ją sobie przez ramię. Chciałem wejść po schodach na górę, ale zatoczyłem się i upadłem. Na mnie leżała Ronnie. Spojrzałem jej w oczy i zobaczyłem coś dziwnego. Musiała być to wina alkoholu, ale w pewnym momencie zamiast twarzy Veronici zobaczyłem kogoś innego. Śliczną blondynkę o niebieskich oczach i delikatnych rysach. Zrzuciłem z siebie dziewczynę i usiadłem pod ścianą. Nie mogłem sobie przypomnieć kto to jest, ale wiedziałem, że dużo dla mnie znaczy. Veronica znów się do mnie zbliżyła i zaczęła mnie całować.Odepchnąłem ją i wstałem chwiejnym krokiem. Na czworaka wszedłem po schodach i skierowałem się w stronę jednego z pokoi. Gdy już byłem w środku przypomniałem se niektóre szczegóły. Ten pokój należał do owej ślicznej blondynki, którą ujrzałem kilka minut temu. Ciągle nie mogłem sobie przypomnieć jej imienia. Wiedziałem tylko, że cholernie mi na niej zależy. Położyłem się na sporym łóżku. Przeszkadzały mi porozwalane na nim kosmetyki i różne inne rzeczy. Nikt tutaj nie posprzątał. Zrobię to jutro. Z dołu wciąż słyszałem muzykę i śmiechy. Nie przeszkadzało mi to. Bardzo szybko zasnąłem. Rano obudziłem się z potwornym bólem głowy. Wczorajszy wieczór pamiętałem jak przez mgłę. Migały mi w głowie pojedyncze obrazy, ale nic konkretnego. Jakaś dziewczyna, pełno alkoholu i nic poza tym. Wstałem powoli z łóżka. Potwornie chciało mi się pić. Wyszedłem z pokoju i zobaczyłem "dróżkę" z męskich ubrań prowadzącą do pokoju Zayna.Z czystej ciekawości podążyłem ową dróżką i otworzyłem drzwi pokoju mojego przyjaciela. Leżał w łóżku z jakąś dziewczyną. Chyba Ronnie. Spali, ale wyglądali okropnie. Potargane włosy i schlane mordy. Zamknąłem pokój i zszedłem po schodach na dół. W głowie wciąż mi szumiało. W kuchni zastałem Liama i Niall'a.
- Co wy tutaj robiliście wczoraj wieczorem? - spytał Liam.
- Nie do końca pamiętam, ale była tu Ronnie i teraz śpi z Zaynem, ja mam kaca i chce mi się pić. - odpowiedziałem.
- Okay, a co mam powiedzieć mojej siostrze, gdy spyta czy Harry przyjedzie? - odezwał się blondyn.
- Zacznijmy od tego, że nie wiadomo czy będzie chciała z tobą gadać, a jeśli tak, to powiedz jej, że wieczorem będę.
Wyjąłem z lodówki butelkę wody i zrobiłem sobie jajecznicę. Włączyłem telewizor. Oglądając wiadomości trafiłem na moment, w którym rozmawiano na temat zgarnięcia mnie i Louisa przez policję.
- Dwoje jak dotąd najlepszych przyjaciół wszczęło bójkę przed swoim domem. Prawdopodobnie poszło o siostrę jednego z gwiazdorów - Jessicę Horan. - powiedziała prezenterka, a na ekranie zaprezentowane zostało zdjęcie Jessici. - Młoda dziewczyna musiała zawrócić w głowie obu chłopcom. Najistotniejsze pytanie to: Czy ona robi to świadomie? - dokończyła, a ja wyłączyłem program.
Nie chcę słuchać żadnych obelg na temat Jess. Minęła jedna godzina, druga i trzecia. W głowie jeszcze mi trochę huczało.Postanowiłem wziąć prysznic i się przebrać. Poszedłem na górę i wszedłem do łazienki. Ahh... zimny prysznic dobrze mi zrobił i Jessica może nawet nie zauważy tego, że wczoraj piłem.
--------------------------------------------------------------------------
Proszę. Jest obiecany dzisiaj przeze mnie rozdział, ale nie jest aż tak dobry jak chciałam, a do tego krótki. Nie miałam weny. Nie mam pojęcia kiedy pojawi się następny, ale mam nadzieję, że jak najszybciej. Uwielbiam was i dziękuję za to, ze jesteście.
Harry wyszedł, a ja nie miałam pojęcia co ze sobą zrobić... Już po obchodzie. Sama leżę w dość sporej sali i nie mam tutaj nawet telewizora. Żebym chociaż mogła posłuchać radia, ale nawet jego tutaj nie było. Dobrze by było gdyby ktoś leżał i nudził się tutaj razem ze mną. Mogłaby chociaż przyjść jakaś pielęgniarka. Oddałabym prawie wszystko za jeszcze chwilę rozmowy z Harrym. Był na serio dobrym przyjacielem. Pomógł mi i mnie pocieszył.Gdyby nie on, teraz pewnie wszyscy by organizowali pogrzeb. Doszłam do wniosku, że byłam głupsza niż myślałam. Chciałam się zabić przez jakiegoś głupiego faceta! Koniec z tym. Już nigdy więcej. Teraz będę szaleć, stanę się zimną suką, która będzie łamać serca, ale już nigdy sama złamanego serca mieć nie będzie.
"Harry"
Wysiedliśmy z autobusu. Gdy doszliśmy już do mojego domu, otworzyłem dziewczynie drzwi i gestem dłoni zaprosiłem ją do środka. Weszła i zaczęła się rozglądać. Pokierowałem ją do salonu. Ronnie usiadła w jednym z foteli, a ja na sofie.
- Chcesz może coś do picia? - spytałem. - Sok, cola, woda, herbata, kawa, wódka?
- Hmm... Co to było to ostatnie? - spytała retorycznie.
- Wódka?
Wbiegł Zayn.
- Pijemy dzisiaj? Nie wiedziałem! - wykrzyknął.
Pobiegł do kuchni i przyniósł wódkę, szampana i po trzy kieliszki. Polał nam i zaczęliśmy pić.
(Trzy godziny później)
- Dajesz Ronnie! Ściągaj! - krzyczał Zayn do dziewczyny, która robiła przed nim striptiz.
Veronica miała już na sobie tylko bieliznę. Czułem, że robię coś złego, ale nie wiedziałem co. Straciłem świadomość. Zapomniałem kompletnie o Jess, która leży teraz w szpitalu, o uczuciu jakim ją darzę. Myślałem teraz tylko o tym, że chcę znaleźć się sam na sam z dziewczyną, która tańczy nago na stole.Podszedłem do niej i przerzuciłem ją sobie przez ramię. Chciałem wejść po schodach na górę, ale zatoczyłem się i upadłem. Na mnie leżała Ronnie. Spojrzałem jej w oczy i zobaczyłem coś dziwnego. Musiała być to wina alkoholu, ale w pewnym momencie zamiast twarzy Veronici zobaczyłem kogoś innego. Śliczną blondynkę o niebieskich oczach i delikatnych rysach. Zrzuciłem z siebie dziewczynę i usiadłem pod ścianą. Nie mogłem sobie przypomnieć kto to jest, ale wiedziałem, że dużo dla mnie znaczy. Veronica znów się do mnie zbliżyła i zaczęła mnie całować.Odepchnąłem ją i wstałem chwiejnym krokiem. Na czworaka wszedłem po schodach i skierowałem się w stronę jednego z pokoi. Gdy już byłem w środku przypomniałem se niektóre szczegóły. Ten pokój należał do owej ślicznej blondynki, którą ujrzałem kilka minut temu. Ciągle nie mogłem sobie przypomnieć jej imienia. Wiedziałem tylko, że cholernie mi na niej zależy. Położyłem się na sporym łóżku. Przeszkadzały mi porozwalane na nim kosmetyki i różne inne rzeczy. Nikt tutaj nie posprzątał. Zrobię to jutro. Z dołu wciąż słyszałem muzykę i śmiechy. Nie przeszkadzało mi to. Bardzo szybko zasnąłem. Rano obudziłem się z potwornym bólem głowy. Wczorajszy wieczór pamiętałem jak przez mgłę. Migały mi w głowie pojedyncze obrazy, ale nic konkretnego. Jakaś dziewczyna, pełno alkoholu i nic poza tym. Wstałem powoli z łóżka. Potwornie chciało mi się pić. Wyszedłem z pokoju i zobaczyłem "dróżkę" z męskich ubrań prowadzącą do pokoju Zayna.Z czystej ciekawości podążyłem ową dróżką i otworzyłem drzwi pokoju mojego przyjaciela. Leżał w łóżku z jakąś dziewczyną. Chyba Ronnie. Spali, ale wyglądali okropnie. Potargane włosy i schlane mordy. Zamknąłem pokój i zszedłem po schodach na dół. W głowie wciąż mi szumiało. W kuchni zastałem Liama i Niall'a.
- Co wy tutaj robiliście wczoraj wieczorem? - spytał Liam.
- Nie do końca pamiętam, ale była tu Ronnie i teraz śpi z Zaynem, ja mam kaca i chce mi się pić. - odpowiedziałem.
- Okay, a co mam powiedzieć mojej siostrze, gdy spyta czy Harry przyjedzie? - odezwał się blondyn.
- Zacznijmy od tego, że nie wiadomo czy będzie chciała z tobą gadać, a jeśli tak, to powiedz jej, że wieczorem będę.
Wyjąłem z lodówki butelkę wody i zrobiłem sobie jajecznicę. Włączyłem telewizor. Oglądając wiadomości trafiłem na moment, w którym rozmawiano na temat zgarnięcia mnie i Louisa przez policję.
- Dwoje jak dotąd najlepszych przyjaciół wszczęło bójkę przed swoim domem. Prawdopodobnie poszło o siostrę jednego z gwiazdorów - Jessicę Horan. - powiedziała prezenterka, a na ekranie zaprezentowane zostało zdjęcie Jessici. - Młoda dziewczyna musiała zawrócić w głowie obu chłopcom. Najistotniejsze pytanie to: Czy ona robi to świadomie? - dokończyła, a ja wyłączyłem program.
Nie chcę słuchać żadnych obelg na temat Jess. Minęła jedna godzina, druga i trzecia. W głowie jeszcze mi trochę huczało.Postanowiłem wziąć prysznic i się przebrać. Poszedłem na górę i wszedłem do łazienki. Ahh... zimny prysznic dobrze mi zrobił i Jessica może nawet nie zauważy tego, że wczoraj piłem.
--------------------------------------------------------------------------
Proszę. Jest obiecany dzisiaj przeze mnie rozdział, ale nie jest aż tak dobry jak chciałam, a do tego krótki. Nie miałam weny. Nie mam pojęcia kiedy pojawi się następny, ale mam nadzieję, że jak najszybciej. Uwielbiam was i dziękuję za to, ze jesteście.
Ja+ Info
Hej ;* Niedawno umieściłam ankietę na której zaznaczaliście czy chcecie mnie zobaczyć, czy może nie. Większość z was odpowiedziała, że tak, więc zamieszczam moje zdjęcie.
Info:
Jeśli chodzi o kolejny rozdział... Bardzo was przepraszam, że nie było go tyle czasu. Dzisiaj powinien się pojawić, ale ostrzegam, że nie będzie on najlepszy. Bardzo dziękuję wam za miłe komentarze i przepraszam, że nie komentuję waszych blogów. Mam na wszystko bardzo mało czasu. Teraz postaram się zrehabilitować. Zacznę regularnie czytać wasze blogi, komentować je i dodawać rozdziały. Jeśli macie jakieś zastrzeżenia to piszcie. Wasze opinie są dla mnie bardzo ważne.
Info:
Jeśli chodzi o kolejny rozdział... Bardzo was przepraszam, że nie było go tyle czasu. Dzisiaj powinien się pojawić, ale ostrzegam, że nie będzie on najlepszy. Bardzo dziękuję wam za miłe komentarze i przepraszam, że nie komentuję waszych blogów. Mam na wszystko bardzo mało czasu. Teraz postaram się zrehabilitować. Zacznę regularnie czytać wasze blogi, komentować je i dodawać rozdziały. Jeśli macie jakieś zastrzeżenia to piszcie. Wasze opinie są dla mnie bardzo ważne.
piątek, 15 lutego 2013
Dwanaście
W szpitalu w razie czego zastali Niall, Liam i Zayn. Obiecali, że gdy Jess się obudzi to zadzwonią. Ja byłem już w drodze do domu. Bardzo jestem ciekaw co robi teraz Louis i czy Eleanor wiedziała o przekręcie jego i Niall'a. Gdy wrócę do domu buźka mojego przyjaciela już raczej nie będzie aż tak śliczna. Wjeżdżając na podjazd przy domu zobaczyłem, że Lou i Eleanor się gdzieś wybierają. O nie! Muszę go jeszcze teraz dopaść. Zgasiłem silnik i wyskoczyłem z wozu. Podbiegłem do faceta i jeszcze raz uderzyłem go z pięści.
- Za co to do cholery jasnej?! - spytał wkurzony Louis.
- A co? Nie widziałeś karetki przed naszym domem? Nie byłeś może przypadkiem w łazience Jessie? Nie widziałeś w jakim była stanie po usłyszeniu waszej rozmowy? - spytałem retorycznie.
- A ty co? Wziąłeś sobie za punkt honoru odstawienie rycerza w złotej zbroi? Nie moja wina, że była na tyle głupia żeby zrobić coś takiego.
- A więc to ona była głupia? Jesteś jednak pewny, że nie ty i jej brat, gdy wymyślaliście ten pieprzony podstęp?
- Louis, o co tutaj chodzi? - włączyła się lekko wystraszona El.
- O nic. - odpowiedział krótko swojej dziewczynie.
- Oj, ja ci powiem o co chodzi Eleanor. Więc twój cudowny chłopak przez cały czas w Irlandii rozkochiwał w sobie siostrę Niall'a. Ale to był oczywiście podstęp tej dwójki. Louis zranił tej dziewczynie serce tak mocno, że wylądowała w szpitalu! - wyjaśniłem.
- Jak mogłeś mi to zrobić Harry?! - powiedział Louis, podszedł do mnie i przywalił mi z pięści w twarz.
Nie pozostawałem mu dłużny. oddawałem za każdym razem. Zaczęliśmy się szarpać, okładać pięściami. El bez przerwy krzyczała żebyśmy przestali. W końcu się chyba na serio wkurzyła i musiała zadzwonić na policję.Teraz ja ze strużką krwi cieknącej z nosa i Louis z podbitym okiem zostaliśmy "wpakowani" do radiowozu. Zawieziono nas na komendę policji i zebrano zeznania. Dostaliśmy oboje po dobie aresztu, a to i tak najmniej surowa kara jaką mogli nam wymierzyć. Zostaliśmy umieszczeni w dwóch osobnych celach, ale obok siebie. Mogliśmy spokojnie posyłać w swoją stronę różne docinki, ale jakoś się powstrzymywaliśmy. Około 19:00 przyszedł jeden z policjantów.
- Jesteście wolni. Ktoś wpłacił za was kaucję. - powiedział potężny mężczyzna z wąsami.
Zostaliśmy wyprowadzeni, a czekał na nas nie kto inny jak Niall.
- Dzięki. - burknąłem i wyszedłem za drzwi. Do szpitala było stąd nie daleko. Nie czekając na chłopaków poszedłem prosto do Jess. Chciałem sprawdzić jak się czuje. Szedłem nie więcej niż piętnaście minut. Wchodząc do wielkiego budynku minąłem się z Zaynem.
- Idziesz do Jessici?
- Tak, ja ona się czuje? - spytałem przyjaciela.
- Wybudziła się z pół godziny temu. Właśnie miałem jechać do domu, żeby ci powiedzieć. - odpowiedział mulat. - Tak właściwie to skoro tu jesteś to poproś jeszcze żeby ci nastawili nos. Chyba Lou ci go złamał.- powiedział Zayn i wyszedł.
Zrobiłem tak jak poradził. Najpierw poszedłem do lekarza. To chyba prawda, że głupi ma szczęście, bo obejrzeć mój nos przyszedł doktor, który zajmuje się Jessicą. Trzeba było mi opatrzyć i nastawić nos. Rzeczywiście był złamany. Ale nie było to aż tak złośliwe złamanie i dało się nastawić mój nos w zupełną chwilkę. Po tym całym przedstawieniu spytałem o Jess.
- Cóż. Dziewczyna czuję się już lepiej i niedawno się obudziła. Może pan do niej wejść, ale tylko na chwilkę. Nie może się denerwować i przemęczać. - odpowiedział mi miły lekarz.
- Dziękuję.
Od razu udałem się do sali w której leżała dziewczyna. 312, 314.. jest! Sala numer 316. Drzwi były lekko uchylone. Zajrzałem przez nie do środka. Jessica miała głowę odwróconą w stronę okna i wyglądała na smutną. Stałem tak jeszcze przez krótką chwilę i zastanawiałem się czy na pewno wejść.
- Po prostu podejdź, nakrzycz na mnie i będę miała to z głowy. - powiedziała Jess, ale jej głowa wciąż skierowana była w stronę okna.
- Jak ty...
- Odbijasz się w szybie, Harry. - powiedziała i dałbym uciąć sobie rękę, że się lekko uśmiechnęła.
- To wszystko wyjaśnia. - odpowiedziałem jej. - Nie mam zamiaru na ciebie krzyczeć. Chcę ci ci tylko coś powiedzieć, dobrze? - w odpowiedzi pokiwała głową.
Usiadłem na krześle, które stało obok jej łóżka i złapałem ją za rękę. Nie zabrała jej.
- Na początek powiedz mi dlaczego to zrobiłaś? - zacząłem.
- Bo myślę, że to musi być dowód na to, że takiej dziewczyny jak ja nie można pokochać. Najpierw Dean, teraz Louis. Żaden z nich nie kochał mnie szczerze. Za każdym razem był to jakiś przekręt. Miałam tego dość. Nie chciałam żeby ktokolwiek, kiedykolwiek mnie jeszcze ranił. To na serio bardzo boli. - odpowiedziała i po jej policzku spłynęła łza.Od razu ją otarłem. Nie chciałem znowu patrzeć na jej łzy.
- To wcale nie jest tak, że nikt cię nie kocha. - powiedziałem jej. - Jesteś piękna, zabawna i niesamowita. Jest pewnie masa facetów, którzy chcieliby teraz być z tobą. Nie załamuj się z powodu Louis'a. Jest głupi. Ulega każdemu wpływowi. Nie mówię, że masz ich nienawidzić. Niall cię kocha. Jesteś jego siostrą. Na pewno mu na tobie zależy.
- Dzięki Harry, ja...
- Proszę wyjść. Koniec odwiedzin. Można przyjść jutro. - powiedziała niska pielęgniarka.
Posłusznie wstałem, ale przed wyjściem pocałowałem Jess jeszcze w czoło.
- Do zobaczenia. - powiedziałem.
Wychodząc natknąłem się na pięć moich fanek. Każda chciała mój autograf i zdjęcie ze mną. Pierwszy raz w życiu nie miałem na to ochoty. Mimo mojego braku chęci zrobiłem to o co mnie prosiły. Musiałem niestety pojechać autobusem. Przecież przyszedłem tu na piechotę prosto z komisariatu...W autobusie sytuacja się powtarza. Rozdałem parę autografów, zrobiłem se z fankami kilka zdjęć i usiadłem znów na swoim miejscu. Jeden przystanek, drugi... na trzecim dosiadła się do mnie jakaś dziewczyna. Na oko siedemnaście lat, brunetka, miała duże brązowe oczy i słuchawki w uszach. Wydawało się, ze nie zwróciła najmniejszej uwagi na to obok kogo siada. Przy czwartym przystanku zdjęła słuchawki i myślałem, że od razu się zacznie.
- Cześć - powiedziała nieznajoma. - Ty jesteś Harry? - spytała.
- Tak , chcesz autograf czy coś? - spytałem od niechcenia.
- Już sobie tak nie pochlebiaj. Nie jestem fanką waszego zespołu, ale rozpoznaję takie osoby. - powiedziała i się uśmiechnęła. - Jestem Ronnie.
- Aha, czyli Veronica? Ładnie. Gdzie mieszkasz? - zapytałem.
- Jeszcze dwa przystanki i będę pod domem. - odpowiedziała.
- Wiesz, że ja też? Może do nas wpadniesz? - - zaproponowałem.
- Bardzo chętnie.
-------------------------------------------------------------------------------
Hej ;) Jest wreszcie nowy rozdział. Jak zauważyliście, pojawiła się nowa postać. Powiem wam tylko tyle, że będzie miała ona wpływ na wydarzenia, które nastąpią w następnych rozdziałach. Dziękuję wam za to, że jesteście i, że chcecie czytać to co piszę ;*
- Za co to do cholery jasnej?! - spytał wkurzony Louis.
- A co? Nie widziałeś karetki przed naszym domem? Nie byłeś może przypadkiem w łazience Jessie? Nie widziałeś w jakim była stanie po usłyszeniu waszej rozmowy? - spytałem retorycznie.
- A ty co? Wziąłeś sobie za punkt honoru odstawienie rycerza w złotej zbroi? Nie moja wina, że była na tyle głupia żeby zrobić coś takiego.
- A więc to ona była głupia? Jesteś jednak pewny, że nie ty i jej brat, gdy wymyślaliście ten pieprzony podstęp?
- Louis, o co tutaj chodzi? - włączyła się lekko wystraszona El.
- O nic. - odpowiedział krótko swojej dziewczynie.
- Oj, ja ci powiem o co chodzi Eleanor. Więc twój cudowny chłopak przez cały czas w Irlandii rozkochiwał w sobie siostrę Niall'a. Ale to był oczywiście podstęp tej dwójki. Louis zranił tej dziewczynie serce tak mocno, że wylądowała w szpitalu! - wyjaśniłem.
- Jak mogłeś mi to zrobić Harry?! - powiedział Louis, podszedł do mnie i przywalił mi z pięści w twarz.
Nie pozostawałem mu dłużny. oddawałem za każdym razem. Zaczęliśmy się szarpać, okładać pięściami. El bez przerwy krzyczała żebyśmy przestali. W końcu się chyba na serio wkurzyła i musiała zadzwonić na policję.Teraz ja ze strużką krwi cieknącej z nosa i Louis z podbitym okiem zostaliśmy "wpakowani" do radiowozu. Zawieziono nas na komendę policji i zebrano zeznania. Dostaliśmy oboje po dobie aresztu, a to i tak najmniej surowa kara jaką mogli nam wymierzyć. Zostaliśmy umieszczeni w dwóch osobnych celach, ale obok siebie. Mogliśmy spokojnie posyłać w swoją stronę różne docinki, ale jakoś się powstrzymywaliśmy. Około 19:00 przyszedł jeden z policjantów.
- Jesteście wolni. Ktoś wpłacił za was kaucję. - powiedział potężny mężczyzna z wąsami.
Zostaliśmy wyprowadzeni, a czekał na nas nie kto inny jak Niall.
- Dzięki. - burknąłem i wyszedłem za drzwi. Do szpitala było stąd nie daleko. Nie czekając na chłopaków poszedłem prosto do Jess. Chciałem sprawdzić jak się czuje. Szedłem nie więcej niż piętnaście minut. Wchodząc do wielkiego budynku minąłem się z Zaynem.
- Idziesz do Jessici?
- Tak, ja ona się czuje? - spytałem przyjaciela.
- Wybudziła się z pół godziny temu. Właśnie miałem jechać do domu, żeby ci powiedzieć. - odpowiedział mulat. - Tak właściwie to skoro tu jesteś to poproś jeszcze żeby ci nastawili nos. Chyba Lou ci go złamał.- powiedział Zayn i wyszedł.
Zrobiłem tak jak poradził. Najpierw poszedłem do lekarza. To chyba prawda, że głupi ma szczęście, bo obejrzeć mój nos przyszedł doktor, który zajmuje się Jessicą. Trzeba było mi opatrzyć i nastawić nos. Rzeczywiście był złamany. Ale nie było to aż tak złośliwe złamanie i dało się nastawić mój nos w zupełną chwilkę. Po tym całym przedstawieniu spytałem o Jess.
- Cóż. Dziewczyna czuję się już lepiej i niedawno się obudziła. Może pan do niej wejść, ale tylko na chwilkę. Nie może się denerwować i przemęczać. - odpowiedział mi miły lekarz.
- Dziękuję.
Od razu udałem się do sali w której leżała dziewczyna. 312, 314.. jest! Sala numer 316. Drzwi były lekko uchylone. Zajrzałem przez nie do środka. Jessica miała głowę odwróconą w stronę okna i wyglądała na smutną. Stałem tak jeszcze przez krótką chwilę i zastanawiałem się czy na pewno wejść.
- Po prostu podejdź, nakrzycz na mnie i będę miała to z głowy. - powiedziała Jess, ale jej głowa wciąż skierowana była w stronę okna.
- Jak ty...
- Odbijasz się w szybie, Harry. - powiedziała i dałbym uciąć sobie rękę, że się lekko uśmiechnęła.
- To wszystko wyjaśnia. - odpowiedziałem jej. - Nie mam zamiaru na ciebie krzyczeć. Chcę ci ci tylko coś powiedzieć, dobrze? - w odpowiedzi pokiwała głową.
Usiadłem na krześle, które stało obok jej łóżka i złapałem ją za rękę. Nie zabrała jej.
- Na początek powiedz mi dlaczego to zrobiłaś? - zacząłem.
- Bo myślę, że to musi być dowód na to, że takiej dziewczyny jak ja nie można pokochać. Najpierw Dean, teraz Louis. Żaden z nich nie kochał mnie szczerze. Za każdym razem był to jakiś przekręt. Miałam tego dość. Nie chciałam żeby ktokolwiek, kiedykolwiek mnie jeszcze ranił. To na serio bardzo boli. - odpowiedziała i po jej policzku spłynęła łza.Od razu ją otarłem. Nie chciałem znowu patrzeć na jej łzy.
- To wcale nie jest tak, że nikt cię nie kocha. - powiedziałem jej. - Jesteś piękna, zabawna i niesamowita. Jest pewnie masa facetów, którzy chcieliby teraz być z tobą. Nie załamuj się z powodu Louis'a. Jest głupi. Ulega każdemu wpływowi. Nie mówię, że masz ich nienawidzić. Niall cię kocha. Jesteś jego siostrą. Na pewno mu na tobie zależy.
- Dzięki Harry, ja...
- Proszę wyjść. Koniec odwiedzin. Można przyjść jutro. - powiedziała niska pielęgniarka.
Posłusznie wstałem, ale przed wyjściem pocałowałem Jess jeszcze w czoło.
- Do zobaczenia. - powiedziałem.
Wychodząc natknąłem się na pięć moich fanek. Każda chciała mój autograf i zdjęcie ze mną. Pierwszy raz w życiu nie miałem na to ochoty. Mimo mojego braku chęci zrobiłem to o co mnie prosiły. Musiałem niestety pojechać autobusem. Przecież przyszedłem tu na piechotę prosto z komisariatu...W autobusie sytuacja się powtarza. Rozdałem parę autografów, zrobiłem se z fankami kilka zdjęć i usiadłem znów na swoim miejscu. Jeden przystanek, drugi... na trzecim dosiadła się do mnie jakaś dziewczyna. Na oko siedemnaście lat, brunetka, miała duże brązowe oczy i słuchawki w uszach. Wydawało się, ze nie zwróciła najmniejszej uwagi na to obok kogo siada. Przy czwartym przystanku zdjęła słuchawki i myślałem, że od razu się zacznie.
- Cześć - powiedziała nieznajoma. - Ty jesteś Harry? - spytała.
- Tak , chcesz autograf czy coś? - spytałem od niechcenia.
- Już sobie tak nie pochlebiaj. Nie jestem fanką waszego zespołu, ale rozpoznaję takie osoby. - powiedziała i się uśmiechnęła. - Jestem Ronnie.
- Aha, czyli Veronica? Ładnie. Gdzie mieszkasz? - zapytałem.
- Jeszcze dwa przystanki i będę pod domem. - odpowiedziała.
- Wiesz, że ja też? Może do nas wpadniesz? - - zaproponowałem.
- Bardzo chętnie.
-------------------------------------------------------------------------------
Hej ;) Jest wreszcie nowy rozdział. Jak zauważyliście, pojawiła się nowa postać. Powiem wam tylko tyle, że będzie miała ona wpływ na wydarzenia, które nastąpią w następnych rozdziałach. Dziękuję wam za to, że jesteście i, że chcecie czytać to co piszę ;*
poniedziałek, 11 lutego 2013
Info
Hej;) Przepraszam, że nie opublikowałam jeszcze rozdziału. Niestety po chorobie mam dużo do nadganiania w szkole i ciągle nie mam czasu na dokończenie rozdziału. Jednak postaram się napisać go do końca tego tygodnia. Poza tym dziękuję wam za miłe komentarze. Motywujecie mnie do dalszego pisania. Bardzo was proszę, jeśli coś wam się nie podoba, napiszcie o tym na mój e-mail lub twitter. Jeśli chcecie, możecie pisać na :
snooki1999@interia.pl
lub twitter:
@SweetheartRoxii
Jeśli chcecie to pytajcie mnie na Asku:
http://ask.fm/RoxiSweetheart
Dziękuję ;***
snooki1999@interia.pl
lub twitter:
@SweetheartRoxii
Jeśli chcecie to pytajcie mnie na Asku:
http://ask.fm/RoxiSweetheart
Dziękuję ;***
niedziela, 3 lutego 2013
Jedenaście
"Harry"
Leżałem na łóżku w swoim pokoju i odbijałem piłkę o sufit. Nie miałem kompletnie co robić. Z pokoju obok słyszałem dość głośną wymianę zdań. Był tam chyba Lou i Niall.O coś się kłócili, ale o co? Wytężyłem trochę swój słuch i już wiedziałem o co chodzi. Byłem wstrząśnięty. Lou nie jest zakochany w Jess? To trochę dziwne, myślałem, że specjalnie dla niej zerwał z Eleanor. Chyba kłamał. Z tej rozmowy można wywnioskować, że była to tylko "przysługa" oddana Niallowi. Wstałam z wygodnego łóżka, otworzyłem drzwi i wyjrzałem na hol. Dostrzegłem zapłakaną i załamaną Jess, która właśnie podnosiła się spod drzwi pokoju jednego z moich przyjaciół i już zmierzała do swojej sypialni. Nie wiedziałem co zamierza zrobić. Pomyślałem sobie tylko, że muszę jej pomóc. Pocieszyć ją, powiedzieć, że wszystko będzie dobrze. Ruszyłem za nią. Zatrzymałem się przed jej pokojem i usłyszałem dość głośnie szlochanie przeplatane z muzyką. Zacząłem pukać do drzwi. Nie odpowiadała mi. Nie pozwoliła mi wejść, ale wiedziałem, że muszę to zrobić. Otworzyłem powoli drzwi i zajrzałem do środka. Wszędzie porozrzucane były kosmetyki i inne rzeczy, które wcześniej znajdowały się pewnie w kosmetyczce dziewczyny. W sypialni jej nie było. Zauważyłem, że drzwi od łazienki są delikatnie uchylone. To tam musiała być, ale co ona głupiego znów zrobiła w rozpaczy? Teraz już nie słyszałem żadnego dźwięku. Żadnego poza coraz cichszym graniem muzyki. Utwór się kończył, a ja jak najszybciej pobiegłem do miejsca w którym musiała się znajdować Jessica. To co zobaczyłem mogło nieźle wystraszyć. Osiemnastolatka leżała na ziemi w małej kałuży krwi. Swojej własnej krwi, która ciekła z jej nadgarstków. Gdy traciła przytomność z jej ręki musiała wypaść żyletka. To nią sobie to wszystko zrobiła. Moja reakcja była szybka. Wyciągnąłem z kieszeni telefon i wystukałem numer na pogotowie. Po tym wybiegłem z pokoju i pobiegłem do Louisa i Nialla. Jeden znich siedział już w swoim pokoju, gdzie przytulał się z Eleanor. Wszedłem tak jak gdyby nigdy nic i przywaliłem mu z pięści w twarz.
- Dziękuję, cześć Eleanor. - powiedziałem i wyszedłem.
Teraz zmierzałem do pokoju drugiego z chłopaków. Powtórzyłem czynność, ale Niall jakoś na to zareagował.
- Za co to? - spytał zdezorientowany, zatrzymując krwotok z nosa.
- Chcesz zobaczyć? - spytałem. - No to proszę za mną.- powiedziałem wściekły i wyszedłem z pokoju.
Zmierzałem już do sypialni Jess. Nie oglądałem się nawet za siebie, bo słyszałem ciężkie kroki Niall'a. Otworzyłem drzwi od łazienki i moim oczom znów ukazał się ten makabryczny widok. Piękna dziewczyna z rozmazanym przez słone łzy makijażem, w kałuży swojej własnej krwi z pociętymi nadgarstkami. Spojrzałem na Niall'a. Osunął się na podłogę obok swojej siostry i zaczął płakać. Mruczał pod nosem "Nie, nie. Dlaczego ona to zrobiła?" . Chciałem mu odpowiedzieć, ale usłyszałem nadjeżdżającą karetkę. Szybko się uwinęli. Zbiegłem po schodach na dół i wpuściłem czterech mężczyzn do środka. Poprowadziłem ich z powrotem do miejsca w którym Jessica chciała odebrać sobie życie.Wzięli ją na nosze i zanieśli do karetki. Ja i Niall szliśmy za nimi, a zszokowany Louis nadal stał w drzwiach.
- Panowie to rodzina? - spytał jeden z funkcjonariuszy, a my obaj pokiwaliśmy głową. Wiem, że nie jestem jej rodziną, ale ona jest dla mnie BARDZO ważna. Wsiedliśmy do wozu i odjechaliśmy. Z Jessicą musiało być bardzo źle. Karetka jechała na sygnale. Byłem całkiem wyłączony. Wszystkie emocje, które zawitały w domu musiały tam zostać. Gniew zelżał. Niall najwidoczniej nie wiedział co może zrobić jego siostra. Nie wiedział, że może chcieć się zabić. Najbardziej zdziwiło mnie jednak zachowanie Lou. Nigdy nie myślałem o tym, że mój najlepszy przyjaciel może zrobić coś takiego. Przyczynić się do zranienia tak cudownej dziewczyny jaką była Jess. Gdy już dojechaliśmy do szpitala dziewczynę zabrali do jednej z białych sal. Nam kazali czekać na korytarzu. Po pół godziny z sali wyszedł niski mężczyzna z resztką siwych włosów i krzaczastymi wąsiskami.
- A więc... Dziewczyna straciła dużo krwi i połknęła sporą ilość jakiś tabletek. Robimy jej teraz płukanie żołądka. Niedługo powinna się też przebudzić. Za dwa lub trzy dni jeśli wszystko będzie dobrze możemy ją wypisać do domu. I jeśli jeszcze raz nastąpi podobna sytuacja zalecałbym leczenie.
- Dziękujemy. - powiedział blondyn i znów opadł na krzesło obok mnie.
- Jesteś zadowolony? Zraniłeś swoją siostrę tak mocno, że nie wiem czy teraz będzie zdolna ci wybaczyć. Jak wy w ogóle mogliście zrobić coś takiego? - spytałem.
- Nie wiedziałem, że to się tak skończy, myślałem, że Jess jest bardziej wytrwała, że jeszcze nie zakochała się w Lou i, że to nie będzie dla niej tak bolesne. Nie chciałem tego. - powiedział i posmutniał jeszcze bardziej. Teraz po jego twarzy znów spływały słone łzy.
Siedzieliśmy tak jeszcze kilka godzin. Przez ten czas zdążyli przyjechać Liam z Zaynem. Wyjaśniłem im co się dzieje. Od razu im ulżyło, gdy dowiedzieli się, że Jess niedługo wyjdzie ze szpitala. Ja za to byłem jeszcze bardziej wkurzony na Louisa. Gdy wrócę do domu facet będzie żałował, że w ogóle przyszedł na ten świat.
--------------------------------------------------------------------------------
Hej;) Sorki, że taki krótki, następny na pewno będzie dłuższy. Dzisiaj nie miałam na nic siły. Jestem chora i nic mi się nie chce:( Kto z was ma jeszcze ferie, a kto chodzi do szkoły? Za tydzień powiniem pojawić się następny rozdział. Dziekuje tez za wszystkie miłe komentarze, dzięki wam mam motywację do pisania.
Leżałem na łóżku w swoim pokoju i odbijałem piłkę o sufit. Nie miałem kompletnie co robić. Z pokoju obok słyszałem dość głośną wymianę zdań. Był tam chyba Lou i Niall.O coś się kłócili, ale o co? Wytężyłem trochę swój słuch i już wiedziałem o co chodzi. Byłem wstrząśnięty. Lou nie jest zakochany w Jess? To trochę dziwne, myślałem, że specjalnie dla niej zerwał z Eleanor. Chyba kłamał. Z tej rozmowy można wywnioskować, że była to tylko "przysługa" oddana Niallowi. Wstałam z wygodnego łóżka, otworzyłem drzwi i wyjrzałem na hol. Dostrzegłem zapłakaną i załamaną Jess, która właśnie podnosiła się spod drzwi pokoju jednego z moich przyjaciół i już zmierzała do swojej sypialni. Nie wiedziałem co zamierza zrobić. Pomyślałem sobie tylko, że muszę jej pomóc. Pocieszyć ją, powiedzieć, że wszystko będzie dobrze. Ruszyłem za nią. Zatrzymałem się przed jej pokojem i usłyszałem dość głośnie szlochanie przeplatane z muzyką. Zacząłem pukać do drzwi. Nie odpowiadała mi. Nie pozwoliła mi wejść, ale wiedziałem, że muszę to zrobić. Otworzyłem powoli drzwi i zajrzałem do środka. Wszędzie porozrzucane były kosmetyki i inne rzeczy, które wcześniej znajdowały się pewnie w kosmetyczce dziewczyny. W sypialni jej nie było. Zauważyłem, że drzwi od łazienki są delikatnie uchylone. To tam musiała być, ale co ona głupiego znów zrobiła w rozpaczy? Teraz już nie słyszałem żadnego dźwięku. Żadnego poza coraz cichszym graniem muzyki. Utwór się kończył, a ja jak najszybciej pobiegłem do miejsca w którym musiała się znajdować Jessica. To co zobaczyłem mogło nieźle wystraszyć. Osiemnastolatka leżała na ziemi w małej kałuży krwi. Swojej własnej krwi, która ciekła z jej nadgarstków. Gdy traciła przytomność z jej ręki musiała wypaść żyletka. To nią sobie to wszystko zrobiła. Moja reakcja była szybka. Wyciągnąłem z kieszeni telefon i wystukałem numer na pogotowie. Po tym wybiegłem z pokoju i pobiegłem do Louisa i Nialla. Jeden znich siedział już w swoim pokoju, gdzie przytulał się z Eleanor. Wszedłem tak jak gdyby nigdy nic i przywaliłem mu z pięści w twarz.
- Dziękuję, cześć Eleanor. - powiedziałem i wyszedłem.
Teraz zmierzałem do pokoju drugiego z chłopaków. Powtórzyłem czynność, ale Niall jakoś na to zareagował.
- Za co to? - spytał zdezorientowany, zatrzymując krwotok z nosa.
- Chcesz zobaczyć? - spytałem. - No to proszę za mną.- powiedziałem wściekły i wyszedłem z pokoju.
Zmierzałem już do sypialni Jess. Nie oglądałem się nawet za siebie, bo słyszałem ciężkie kroki Niall'a. Otworzyłem drzwi od łazienki i moim oczom znów ukazał się ten makabryczny widok. Piękna dziewczyna z rozmazanym przez słone łzy makijażem, w kałuży swojej własnej krwi z pociętymi nadgarstkami. Spojrzałem na Niall'a. Osunął się na podłogę obok swojej siostry i zaczął płakać. Mruczał pod nosem "Nie, nie. Dlaczego ona to zrobiła?" . Chciałem mu odpowiedzieć, ale usłyszałem nadjeżdżającą karetkę. Szybko się uwinęli. Zbiegłem po schodach na dół i wpuściłem czterech mężczyzn do środka. Poprowadziłem ich z powrotem do miejsca w którym Jessica chciała odebrać sobie życie.Wzięli ją na nosze i zanieśli do karetki. Ja i Niall szliśmy za nimi, a zszokowany Louis nadal stał w drzwiach.
- Panowie to rodzina? - spytał jeden z funkcjonariuszy, a my obaj pokiwaliśmy głową. Wiem, że nie jestem jej rodziną, ale ona jest dla mnie BARDZO ważna. Wsiedliśmy do wozu i odjechaliśmy. Z Jessicą musiało być bardzo źle. Karetka jechała na sygnale. Byłem całkiem wyłączony. Wszystkie emocje, które zawitały w domu musiały tam zostać. Gniew zelżał. Niall najwidoczniej nie wiedział co może zrobić jego siostra. Nie wiedział, że może chcieć się zabić. Najbardziej zdziwiło mnie jednak zachowanie Lou. Nigdy nie myślałem o tym, że mój najlepszy przyjaciel może zrobić coś takiego. Przyczynić się do zranienia tak cudownej dziewczyny jaką była Jess. Gdy już dojechaliśmy do szpitala dziewczynę zabrali do jednej z białych sal. Nam kazali czekać na korytarzu. Po pół godziny z sali wyszedł niski mężczyzna z resztką siwych włosów i krzaczastymi wąsiskami.
- A więc... Dziewczyna straciła dużo krwi i połknęła sporą ilość jakiś tabletek. Robimy jej teraz płukanie żołądka. Niedługo powinna się też przebudzić. Za dwa lub trzy dni jeśli wszystko będzie dobrze możemy ją wypisać do domu. I jeśli jeszcze raz nastąpi podobna sytuacja zalecałbym leczenie.
- Dziękujemy. - powiedział blondyn i znów opadł na krzesło obok mnie.
- Jesteś zadowolony? Zraniłeś swoją siostrę tak mocno, że nie wiem czy teraz będzie zdolna ci wybaczyć. Jak wy w ogóle mogliście zrobić coś takiego? - spytałem.
- Nie wiedziałem, że to się tak skończy, myślałem, że Jess jest bardziej wytrwała, że jeszcze nie zakochała się w Lou i, że to nie będzie dla niej tak bolesne. Nie chciałem tego. - powiedział i posmutniał jeszcze bardziej. Teraz po jego twarzy znów spływały słone łzy.
Siedzieliśmy tak jeszcze kilka godzin. Przez ten czas zdążyli przyjechać Liam z Zaynem. Wyjaśniłem im co się dzieje. Od razu im ulżyło, gdy dowiedzieli się, że Jess niedługo wyjdzie ze szpitala. Ja za to byłem jeszcze bardziej wkurzony na Louisa. Gdy wrócę do domu facet będzie żałował, że w ogóle przyszedł na ten świat.
--------------------------------------------------------------------------------
Hej;) Sorki, że taki krótki, następny na pewno będzie dłuższy. Dzisiaj nie miałam na nic siły. Jestem chora i nic mi się nie chce:( Kto z was ma jeszcze ferie, a kto chodzi do szkoły? Za tydzień powiniem pojawić się następny rozdział. Dziekuje tez za wszystkie miłe komentarze, dzięki wam mam motywację do pisania.
czwartek, 31 stycznia 2013
Liebster Awards
Hej ;) Znowu zostałam nominowana do Liebster Awards. Bardzo się z tego powodu cieszę. Tym razem nominowała mnie:
http://what-do-you-call-tomorrow-without-you.blogspot.com/
Dzięki, masz duży talent :)
Teraz odpowiem na zadane pytania:
1. Jak się nazywasz?
Więc mam na imię Roksana, a nazwisko po tatusiu :)
2. Jakie jest twoje największe marzenie?
Spotkać 1D, wyjechać do Londynu i sprawić jakoś żeby chłopak, który mi się podoba wreszcie do mnie zagadał.
3.Jakie blogi czytasz najczęściej?
Te o 1D :)
4.Ulubiony film?
Hmm... Nie mam ulubionego filmu. Lubię baaardzo dużo filmów, ale żadnego nie faworyzuję, nie chcę żeby inne filmy poczuły się urażone xD
5. Ulubiona książka?
Tak jak z filmem :)
6. Gdzie chciałabyś pojechać na wakacje?
Londyn, Nowy Jork, Los Angeles.
7. Jaki jest twój ulubiony wykonawca muzyczny?
Cóż.... Dużo tego, mam bardzo zróżnicowany gust muzyczny lubię: One Direction, Cher Lloyd, Nickelback, Linkin Park, Nirvane, Evanescence i Taylor Swift, ale ulubionego nie mam.
8. Lato, czy zima?
Oczywiście, że lato!
9. Od ilu miesięcy/lat piszesz bloga?
O ile się nie mylę to tego bloga piszę od września :)
10. Co skłoniło cię do pisania bloga o takiej tematyce?
Miłość do zespołu One Direction i pomysł, który musiałam jakoś wykorzystać.
11. Jesteś pesymistką, czy optymistką?
Chyba optymistką.
Już niestety nie mam kogo nominować, bo już dawno temu to zrobiłam :) Nie mam czasuna razie szukać nowych blogów do nominacji, ale jeśli ktoś chce, to możne odpowiedzieć na te pytania :)
1) Ile masz lat?
2) Czy lubisz 1D i dlaczego?
3) Twój ulubiony przedmiot w szkole to...?
4) Jak ma na imię twoja najlepsza przyjaciółka?
5)Jakiej piosnki ostatnio słuchałaś?
6) Masz chłopaka?
7) Co myślisz o Harrym Potterze?
8) W jakim kraju chciałabyś się urodzić, jeśli nie byłaby to Polska?
9) Byłaś kiedykolwiek za granicą? Jeśli tak to gdzie?
10) Co skłoniło cię do zaczęcia prowadzenia bloga?
11) W jaki sposób natrafiłaś na mojego bloga?
http://what-do-you-call-tomorrow-without-you.blogspot.com/
Dzięki, masz duży talent :)
Teraz odpowiem na zadane pytania:
1. Jak się nazywasz?
Więc mam na imię Roksana, a nazwisko po tatusiu :)
2. Jakie jest twoje największe marzenie?
Spotkać 1D, wyjechać do Londynu i sprawić jakoś żeby chłopak, który mi się podoba wreszcie do mnie zagadał.
3.Jakie blogi czytasz najczęściej?
Te o 1D :)
4.Ulubiony film?
Hmm... Nie mam ulubionego filmu. Lubię baaardzo dużo filmów, ale żadnego nie faworyzuję, nie chcę żeby inne filmy poczuły się urażone xD
5. Ulubiona książka?
Tak jak z filmem :)
6. Gdzie chciałabyś pojechać na wakacje?
Londyn, Nowy Jork, Los Angeles.
7. Jaki jest twój ulubiony wykonawca muzyczny?
Cóż.... Dużo tego, mam bardzo zróżnicowany gust muzyczny lubię: One Direction, Cher Lloyd, Nickelback, Linkin Park, Nirvane, Evanescence i Taylor Swift, ale ulubionego nie mam.
8. Lato, czy zima?
Oczywiście, że lato!
9. Od ilu miesięcy/lat piszesz bloga?
O ile się nie mylę to tego bloga piszę od września :)
10. Co skłoniło cię do pisania bloga o takiej tematyce?
Miłość do zespołu One Direction i pomysł, który musiałam jakoś wykorzystać.
11. Jesteś pesymistką, czy optymistką?
Chyba optymistką.
Już niestety nie mam kogo nominować, bo już dawno temu to zrobiłam :) Nie mam czasuna razie szukać nowych blogów do nominacji, ale jeśli ktoś chce, to możne odpowiedzieć na te pytania :)
1) Ile masz lat?
2) Czy lubisz 1D i dlaczego?
3) Twój ulubiony przedmiot w szkole to...?
4) Jak ma na imię twoja najlepsza przyjaciółka?
5)Jakiej piosnki ostatnio słuchałaś?
6) Masz chłopaka?
7) Co myślisz o Harrym Potterze?
8) W jakim kraju chciałabyś się urodzić, jeśli nie byłaby to Polska?
9) Byłaś kiedykolwiek za granicą? Jeśli tak to gdzie?
10) Co skłoniło cię do zaczęcia prowadzenia bloga?
11) W jaki sposób natrafiłaś na mojego bloga?
Subskrybuj:
Posty (Atom)
