Za każdym razem gdy Lou próbował się do mnie zbliżyć ja się odsuwałam. Nie wiedziałam co o tym wszystkim myśleć. Zakochałam się w nim. Przyznaję bez bicia. Chcę z nim być i to bardzo, ale nie widzę dla tego związku przyszłości skoro on mi nie ufa. Serce mówiło mi "Zostań, Jessica!" a rozum mówił "Zostaw go! Nie ufa ci, to nie ma najmniejszego sensu!". Chyba mimo wszystko posłucham serca. Nie mogłabym od niego odejść. Przecież to pierwsza nasza kłótnia.
- Skarbie, ja przepraszam. - powiedział i znowu próbował mnie przytulić. Tym razem się nie opierałam.
- Czemu pomyślałeś, że coś mnie z nim łączy? - spytałam.
- Nie wiem. Wyglądałaś tak jakbyś czuła do niego coś więcej. Jakby nie był tylko "kolegą".
- Bo nie jest. Drake był moim najlepszym przyjacielem, ale się wyprowadził.Dzisiaj zobaczyłam go pierwszy raz od kilku lat... Moje zachowanie było zupełnie normalne. - powiedziałam.
- Już ci wierzę. - powiedział i zbliżył swoje usta do moich.
Złożył na moich ustach delikatny pocałunek. Tak, ale ja chciałam więcej.Zaczęliśmy się całować coraz namiętnej, a nasze języki wykonywały już taniec... miłości? Chyba tak... Nagle drzwi odtworzył nie kto inny jak mój brat. Niall miał bardzo dziwną minę. Jego twarz zmieniała kolory z prędkością światła. Ze zwykłego naturalnego koloru stała się różowa, potem purpurowa i na koniec czerwona. Wiedziałam, że zaraz wybuchnie więc chcąc tego uniknąć wybiegłam z tej łazienki. Zbiegłam po schodach na dół i wbiegłam do jednej z sal. Liczyłam na to, że już dzisiaj mnie nie znajdzie. Przez przypadek wpadłam na Liama.
- Szukaliśmy cię. Wiesz? - powiedział.
- Tak, Niall mnie znalazł i Lou przy okazji też. - odpowiedziałam sucho.
- Czemu płakałaś?- spytał
- A czy to ważne? Masz przecież swoje problemy! Dlaczego interesujesz się moimi?
- Mi możesz zaufać. Chodź. Wyjdziemy na zewnątrz i mi wszystko opowiesz, okay? - spytał.
- Dobrze.
Przedarliśmy się przez tłum, który zmierzał już na dziedziniec i wyszliśmy przed pałacyk w którym odbywała się impreza. Przed rozpoczęciem rozmowy z Liamem wyjęłam jednego papierosa i go odpaliłam. Nie obchodziło mnie już to, że może coś powiedzieć Niallowi. Musiałam się po prostu odstresować.
- Kojarzysz chłopaka, którego przytuliłam z pół godziny temu? - Li tylko pokiwał głową. - Louis to widział i myślał, że coś mnie z nim łączy. Chciałam mu to wyjaśnić. Tak na spokojnie. Poszliśmy do łazienki, bo tylko tam było cicho. Zaczęłam mu tłumaczyć, że z tamtym chłopakiem mnie nic nie łączy. Niestety mi nie wierzył. Zabolało mnie to, że nie ma do mnie zaufania i się rozpłakałam. Chyba zrobiło mu się odrobinę głupio, że mnie zranił. Chciał mnie przeprosić, przytulić. Na początku się odsuwałam. Potem górę wzięła opinia mojego serca i tak się złożyło, że zaczęliśmy się całować. Wszedł Niall, zaczął zmieniać kolorki, a ja uciekłam bo nie chciałam z nim o tym rozmawiać. Koniec historii. - powiedziałam i dopaliłam papierosa.
- Czyli, że ty jesteś z Lou, Niall o tym nie wie, wy się pokłóciliście, a potem się pogodziliście, a teraz ty nie chcesz nic wyjaśnić swojemu bratu. Nie uważasz, że to trochę dziwne? Co Niall mógłby ci powiedzieć? - zadał mi pytanie.
- Chodzi mi raczej o to, że Niall jest typowym starszym braciszkiem. Woli żebym miała chłopaka w swoim wieku itp. Nie rozumiem go, a nie chcę się z nim znowu poważnie pokłócić. Przecież to tylko kilka lat! - wyjaśniłam najprościej jak się da.
Liam zrobił dziwną minę, ale się nie odezwał. Wyglądał tak jakby chciał mi coś powiedzieć, ale nie wiedział czy może. Po kilku minutach chyba zauważył, że ta cisza zaczyna mi ciążyć, bo odezwał się do mnie.
- Może wejdziemy do środka?
- Jasne...
Było już trochę po północy. Śnieg padał, a ja wciąż unikałam mojego starszego brata. Za każdym razem, gdy go widziałam umykałam w jakieś inne miejsce. Po kolejnej godzinie dopiero odnalazłam Lou. Złapaliśmy się za ręce i poszliśmy jak najdalej od reszty ludzi.W tej chwili rozmawialiśmy już o wszystkim i o niczym. Czy to możliwe, że się zakochałam? Chyba tak. Byłam w Louisie na zabój zakochana. Bezwarunkowo i nieodwołalnie.
-------------------------------------------------------------------------
Wreszcie nasmarowałam ten rozdział. Nie jest jakoś specjalnie udany, ale chyba nie jest też najgorszy ;) Cieszę się, że podobają się wam moje wypociny i, że je czytacie. Teraz tak z innej beczki. Życzę wam szczęśliwych i wesołych Świąt Bożego Narodzenia. Mam nadzieję, że przyszły rok będzie udany.
poniedziałek, 24 grudnia 2012
sobota, 8 grudnia 2012
Osiem
Jechaliśmy już dobre pół godziny za długo. Zaczęłam się zastanawiać dlaczego jeszcze nie dotarliśmy i dlaczego mam wrażenie, że zataczamy koło. Już chyba dziesiąty raz przejeżdżaliśmy obok znaku ograniczenia prędkości.Na 100% coś było nie tak. Zerknęłam jeszcze raz na mapę, którą trzymałam w ręce. Przecież dobrze skręciliśmy. Przynajmniej tak myślę. Nie widzę tutaj żadnej innej bocznej drogi. Harry się zatrzymał.
- Dlaczego zatrzymałeś samochód? - spytałam.
- Po pierwsze dobrze wiesz, że kręcimy się w kółko, po drugie chcemy rozprostować nogi, a po trzecie chyba niektórzy muszą się odlać. - powiedział i spojrzał na mojego brata.
- Niepotrzebnie piłem trzecią colę. - powiedział Niall i wybiegł z auta w stronę krzaków.
Ja także wyszłam z auta i przeszłam się kawałek. Po drodze rozglądałam się na boki. Miałam nadzieję, że może gdzieś zobaczę jakiś drogowskaz który wcześniej przegapiliśmy lub jakąś "ukrytą" drogę. Odeszłam już spory kawałek od samochodu, ale chyba nikt nie zwrócił uwagi na to, że sobie poszłam. Postanowiłam, że przejdę jeszcze 20 metrów i wrócę z powrotem. Dwa, pięć, dziesięć...
-Aaaa!!! - krzyknęłam przerażona, gdy metr przede mną przebiegł wielki jeleń. Nagle wyskoczył z zarośli i najzwyczajniej w świecie przebiegł na drugą stronę ulicy. Miałam wrażenie, że moje serce zaraz wyskoczy z piersi. Momentalnie znaleźli się przy mnie chłopcy.
- Ooo... Widzieliście tamtą drogę? - spytał nagle Liam.
- Wydaje mi się, że to w nią powinniśmy skręcić.- powiedział Zayn.
Po chwili znowu znaleźliśmy się w samochodzie. Okazało się, że droga, którą zauważył Li była właściwa i dojechaliśmy w niecałe dwadzieścia minut. Właściwie to impreza już nieźle się rozkręciła. Kilka wstawionych panienek zaczęło przymilać się do chłopaków. Szatynkę w przebraniu piratki, która podrywała Lou miałam ochotę wytargać za te jej długie kłaki.Podeszłam do chłopaka i pociągnęłam go za rękę w stronę jednej z sal. Tak, były trzy sale. Jedna "Wielka sala" i dwie mniejsze. My chyba znaleźliśmy się w tej wielkiej.Wszędzie roiło się od przebierańców, a pomiędzy nimi chodzili kelnerzy z tacami i podwali gościom różne trunki. Wzięłam dla siebie i Lou kieliszek szampana. Zaczęliśmy pić i po jakiejś godzinie cała nasza piętka była kompletnie pijana. Tak, piątka bo Liam nie może pić alkoholu. Miałam wrażenie, że przyjechał z nami po to żeby nas pilnować... Zbliżała się godzina 23:30. Na scenę wszedł jakiś facet. Miał spory brzuch, krzaczaste wąsiska i prawie zero włosów na głowie.
- Witam wszystkich balowiczów. - powiedział. - Za 30 minut zapraszam wszystkich na dziedziniec. Zostaną tam wypuszczone fajerwerki i razem rozpoczniemy nowy rok! Miłej zabawy. - dokończył i zszedł ze sceny w stronę stolika przy który siedziała chyba jego żona, córka i dwoje synów.
Miałam wrażenie, że jednego z nich gdzieś już widziałam. Był raczej w moim wieku, miał średniej długości włosy, i bardzo ładne oczy. Jestem pewna, że gdzieś go już widziałam. Chłopak chyba dostrzegł, że mu się przyglądam bo też zerknął w moją stronę. Powiedział coś do brata i zaczął iść do mnie.
- Cześć Jess. - powiedział nie znajomy.
- My się znamy? - spytałam.
- Drake Williams. Przyjaźniliśmy się od czwartej klasy podstawówki do drugiej klasy gimnazjum. Nie mów, że nie pamiętasz.
- Chwilka... Już kojarzę! Twoi rodzice się rozwiedli i wyprowadziłeś się z mamą do Ameryki. Twój ojciec znalazł nową żonę i mieszka nadal tutaj. O mój Boże! Drake myślałam, że już cię nigdy nie spotkam. - rzuciłam się chłopakowi na szyję.
- Nie spodziewałem się takiego powitania. - przyznał.
Spojrzałam w stronę Louisa. Miał minę jakby ktoś jeździł mu żyletką po całym ciele. Musiał bardzo dziwnie odebrać to co się stało przed chwilą. Przeprosiłam starego przyjaciela i podeszłam do Lou i reszty chłopaków. Chciałam pocałować Lou w policzek żeby się już nie martwił, ale się odsunął. Pociągnęłam go za rękę i zaprowadziłam aż do łazienki. Chciałam żeby wyjaśnił mi swoje absurdalne zachowanie.
- Więc....
- Więc idź do tamtego chłoptasia. Mogłaś powiedzieć, że lecisz na dwa fronty to bym się nie angażował.
- Myślisz, że Drake cokolwiek dla mnie znaczy?! To tylko mój stary przyjaciel!
- "Przyjaciel", a jednak wyglądało to odrobinkę inaczej. Możesz mi powiedzieć dlaczego ci nie wierzę? - spytał retorycznie.
- Szczerze mówiąc? Nie mam pojęcia. Myślałam, że mi ufasz i rzeczywiście mnie kochasz. Tak jak mówiłeś. Jaka ja byłam głupia... - powiedziałam i zaniosłam się płaczem.
Louisowi od razu zmieniła się mina. Wyglądał tak jakby się czegoś wstydził. Podszedł do mnie i chciał mnie przytulić. Tym razem to ja go odepchnęłam. Skoro mi nie ufa to jaki to ma sens?
- Dlaczego zatrzymałeś samochód? - spytałam.
- Po pierwsze dobrze wiesz, że kręcimy się w kółko, po drugie chcemy rozprostować nogi, a po trzecie chyba niektórzy muszą się odlać. - powiedział i spojrzał na mojego brata.
- Niepotrzebnie piłem trzecią colę. - powiedział Niall i wybiegł z auta w stronę krzaków.
Ja także wyszłam z auta i przeszłam się kawałek. Po drodze rozglądałam się na boki. Miałam nadzieję, że może gdzieś zobaczę jakiś drogowskaz który wcześniej przegapiliśmy lub jakąś "ukrytą" drogę. Odeszłam już spory kawałek od samochodu, ale chyba nikt nie zwrócił uwagi na to, że sobie poszłam. Postanowiłam, że przejdę jeszcze 20 metrów i wrócę z powrotem. Dwa, pięć, dziesięć...
-Aaaa!!! - krzyknęłam przerażona, gdy metr przede mną przebiegł wielki jeleń. Nagle wyskoczył z zarośli i najzwyczajniej w świecie przebiegł na drugą stronę ulicy. Miałam wrażenie, że moje serce zaraz wyskoczy z piersi. Momentalnie znaleźli się przy mnie chłopcy.
- Ooo... Widzieliście tamtą drogę? - spytał nagle Liam.
- Wydaje mi się, że to w nią powinniśmy skręcić.- powiedział Zayn.
Po chwili znowu znaleźliśmy się w samochodzie. Okazało się, że droga, którą zauważył Li była właściwa i dojechaliśmy w niecałe dwadzieścia minut. Właściwie to impreza już nieźle się rozkręciła. Kilka wstawionych panienek zaczęło przymilać się do chłopaków. Szatynkę w przebraniu piratki, która podrywała Lou miałam ochotę wytargać za te jej długie kłaki.Podeszłam do chłopaka i pociągnęłam go za rękę w stronę jednej z sal. Tak, były trzy sale. Jedna "Wielka sala" i dwie mniejsze. My chyba znaleźliśmy się w tej wielkiej.Wszędzie roiło się od przebierańców, a pomiędzy nimi chodzili kelnerzy z tacami i podwali gościom różne trunki. Wzięłam dla siebie i Lou kieliszek szampana. Zaczęliśmy pić i po jakiejś godzinie cała nasza piętka była kompletnie pijana. Tak, piątka bo Liam nie może pić alkoholu. Miałam wrażenie, że przyjechał z nami po to żeby nas pilnować... Zbliżała się godzina 23:30. Na scenę wszedł jakiś facet. Miał spory brzuch, krzaczaste wąsiska i prawie zero włosów na głowie.
- Witam wszystkich balowiczów. - powiedział. - Za 30 minut zapraszam wszystkich na dziedziniec. Zostaną tam wypuszczone fajerwerki i razem rozpoczniemy nowy rok! Miłej zabawy. - dokończył i zszedł ze sceny w stronę stolika przy który siedziała chyba jego żona, córka i dwoje synów.
Miałam wrażenie, że jednego z nich gdzieś już widziałam. Był raczej w moim wieku, miał średniej długości włosy, i bardzo ładne oczy. Jestem pewna, że gdzieś go już widziałam. Chłopak chyba dostrzegł, że mu się przyglądam bo też zerknął w moją stronę. Powiedział coś do brata i zaczął iść do mnie.
- Cześć Jess. - powiedział nie znajomy.
- My się znamy? - spytałam.
- Drake Williams. Przyjaźniliśmy się od czwartej klasy podstawówki do drugiej klasy gimnazjum. Nie mów, że nie pamiętasz.
- Chwilka... Już kojarzę! Twoi rodzice się rozwiedli i wyprowadziłeś się z mamą do Ameryki. Twój ojciec znalazł nową żonę i mieszka nadal tutaj. O mój Boże! Drake myślałam, że już cię nigdy nie spotkam. - rzuciłam się chłopakowi na szyję.
- Nie spodziewałem się takiego powitania. - przyznał.
Spojrzałam w stronę Louisa. Miał minę jakby ktoś jeździł mu żyletką po całym ciele. Musiał bardzo dziwnie odebrać to co się stało przed chwilą. Przeprosiłam starego przyjaciela i podeszłam do Lou i reszty chłopaków. Chciałam pocałować Lou w policzek żeby się już nie martwił, ale się odsunął. Pociągnęłam go za rękę i zaprowadziłam aż do łazienki. Chciałam żeby wyjaśnił mi swoje absurdalne zachowanie.
- Więc....
- Więc idź do tamtego chłoptasia. Mogłaś powiedzieć, że lecisz na dwa fronty to bym się nie angażował.
- Myślisz, że Drake cokolwiek dla mnie znaczy?! To tylko mój stary przyjaciel!
- "Przyjaciel", a jednak wyglądało to odrobinkę inaczej. Możesz mi powiedzieć dlaczego ci nie wierzę? - spytał retorycznie.
- Szczerze mówiąc? Nie mam pojęcia. Myślałam, że mi ufasz i rzeczywiście mnie kochasz. Tak jak mówiłeś. Jaka ja byłam głupia... - powiedziałam i zaniosłam się płaczem.
Louisowi od razu zmieniła się mina. Wyglądał tak jakby się czegoś wstydził. Podszedł do mnie i chciał mnie przytulić. Tym razem to ja go odepchnęłam. Skoro mi nie ufa to jaki to ma sens?
piątek, 30 listopada 2012
Liebster Award
Bardzo dziękuję za nominację ;) Niestety wcześniej nie mogłam odpowiedzieć na pytania i robię to dopiero teraz..
1. Jak się nazywasz?
Roksana
2. Skąd pochodzisz?
Z Polski
3. Ile masz lat?
Prawie 14, ale jeszcze jest to 13
4. Czy lubisz One Direction?
Kocham, ubóstwiam, uwielbiam...
5. Najbardziej zwariowana rzeczą jaką zrobiłaś?
Szczerze mówiąc to nie mam pojęcia... Znalazło by się kilka rzeczy, ale jakoś nie mam do tego głowy.
6. Największe marzenie?
Oj mam dużo wielkich marzeń, ale od ponad roku moim największym marzeniem jest poznać One Direction.
7. Ulubiony sport?
Hmmm.... Nie jestem typem sportowca i robię co mogę żeby unikać zajęć wf-u. Ale uwielbiam jeździć konno, a to jest sport.
8. Lubisz mój blog ( jeśli czytasz)
Jest świetny. Niestety ostatnio nie mogę za często komentować żadnych blogów... ;(
9. Kim chcesz w przyszłości?
Chciałabym zostać aktorką, bo naprawdę kocham grać, ale niestety moje szanse w przebici się są zerowe :(
10 Osoba której po prostu nie cierpisz?
Cieszę się, że już nie chodzę z nią do klasy. Miała na imię Magda i była na serio okropna.
11 Ulubiony film/ książka i dla czego?
Moje ulubione filmu pokrywają się z ulubionymi książkami, a do tego wszystkiego jest tego sporo. Ale gdybym miała wybrać ulubioną trójkę byłoby to:
1) Harry Potter (cała seria książek i filmy) To jest chyba klasyka. Nie ma osoby, która nie słyszałaby o Harrym Potterze. Nie mam pojęcia czemu spodobało mi się to, ale jest genialne.
2) Saga Zmierzch ( wszystkie książki i filmy) Książki podobają mi się dlatego, że wszystko jest w nich na serio świetnie opisane. Zawiera to odrobinę tajemnicy i romans. Wszystko co kocham.
3) Ostatnia Piosenka ( płakałam, gdy czytałam książkę i gdy oglądałam film. Uwielbiam to bo jest na maxa wzruszające.)
Nominowani:
1) http://take-me-to-wonderland-onedirection.blogspot.com/
2) http://skip-the-sky.blogspot.com/
3) http://i-wanna-be-drunk-with1d.blogspot.com/
4) http://young-pretty-crazy.blogspot.com/
5) http://sweet-sounds-of-his-voice.blogspot.com/
6) http://look-i-love-you.blogspot.com/
7) http://i-will-be-ur-man.blogspot.com/
8) http://xeverlastinglovex.blogspot.com/search?updated-min=2012-01-01T00:00:00Z&updated-max=2013-01-01T00:00:00Z&max-results=9
9) http://truelove-onedirection.blogspot.com/
10) http://jednospojrzenieonedirection.blogspot.com/
11) http://niebieskookaonedirection.blogspot.com/
Pytania:
1) Jak długo jesteś fanką One Direction?
2) Twój ulubiony członek One Direction to...?
3) Twoim największym marzeniem jest...?
4) Czy masz rodzeństwo?
5) Ile masz lat?
6) Jak ma na imię twoja najlepsza przyjaciółka?
7) Jak ma na imię twój największy wróg?
8) Kim chciałabyś zostać w przyszłości?
9) Jak wygląda twój ideał chłopaka?
10) Twoja ulubiona książka to...?
11) Jak byś siebie opisała?
1. Jak się nazywasz?
Roksana
2. Skąd pochodzisz?
Z Polski
3. Ile masz lat?
Prawie 14, ale jeszcze jest to 13
4. Czy lubisz One Direction?
Kocham, ubóstwiam, uwielbiam...
5. Najbardziej zwariowana rzeczą jaką zrobiłaś?
Szczerze mówiąc to nie mam pojęcia... Znalazło by się kilka rzeczy, ale jakoś nie mam do tego głowy.
6. Największe marzenie?
Oj mam dużo wielkich marzeń, ale od ponad roku moim największym marzeniem jest poznać One Direction.
7. Ulubiony sport?
Hmmm.... Nie jestem typem sportowca i robię co mogę żeby unikać zajęć wf-u. Ale uwielbiam jeździć konno, a to jest sport.
8. Lubisz mój blog ( jeśli czytasz)
Jest świetny. Niestety ostatnio nie mogę za często komentować żadnych blogów... ;(
9. Kim chcesz w przyszłości?
Chciałabym zostać aktorką, bo naprawdę kocham grać, ale niestety moje szanse w przebici się są zerowe :(
10 Osoba której po prostu nie cierpisz?
Cieszę się, że już nie chodzę z nią do klasy. Miała na imię Magda i była na serio okropna.
11 Ulubiony film/ książka i dla czego?
Moje ulubione filmu pokrywają się z ulubionymi książkami, a do tego wszystkiego jest tego sporo. Ale gdybym miała wybrać ulubioną trójkę byłoby to:
1) Harry Potter (cała seria książek i filmy) To jest chyba klasyka. Nie ma osoby, która nie słyszałaby o Harrym Potterze. Nie mam pojęcia czemu spodobało mi się to, ale jest genialne.
2) Saga Zmierzch ( wszystkie książki i filmy) Książki podobają mi się dlatego, że wszystko jest w nich na serio świetnie opisane. Zawiera to odrobinę tajemnicy i romans. Wszystko co kocham.
3) Ostatnia Piosenka ( płakałam, gdy czytałam książkę i gdy oglądałam film. Uwielbiam to bo jest na maxa wzruszające.)
Nominowani:
1) http://take-me-to-wonderland-onedirection.blogspot.com/
2) http://skip-the-sky.blogspot.com/
3) http://i-wanna-be-drunk-with1d.blogspot.com/
4) http://young-pretty-crazy.blogspot.com/
5) http://sweet-sounds-of-his-voice.blogspot.com/
6) http://look-i-love-you.blogspot.com/
7) http://i-will-be-ur-man.blogspot.com/
8) http://xeverlastinglovex.blogspot.com/search?updated-min=2012-01-01T00:00:00Z&updated-max=2013-01-01T00:00:00Z&max-results=9
9) http://truelove-onedirection.blogspot.com/
10) http://jednospojrzenieonedirection.blogspot.com/
11) http://niebieskookaonedirection.blogspot.com/
Pytania:
1) Jak długo jesteś fanką One Direction?
2) Twój ulubiony członek One Direction to...?
3) Twoim największym marzeniem jest...?
4) Czy masz rodzeństwo?
5) Ile masz lat?
6) Jak ma na imię twoja najlepsza przyjaciółka?
7) Jak ma na imię twój największy wróg?
8) Kim chciałabyś zostać w przyszłości?
9) Jak wygląda twój ideał chłopaka?
10) Twoja ulubiona książka to...?
11) Jak byś siebie opisała?
czwartek, 29 listopada 2012
Siedem
" Jessica "
- Ty sobie żartujesz? - spytałam lekko nie dowierzając.
- Nie, nie żartuje. Wybierz sobie strój, a ja pójdę po chłopaków. Chętnie zobaczą kilka modelek. - powiedział i już go nie było. Przyjrzałam się dziewczynom i strojom, które miały na sobie. Kobieta kot, Lady Gaga, panna młoda, królewna i... wielka marchewka?
- Lubicie swoją pracę? - spytałam.
- To zależy... Czasem jest na serio fajnie, ale czasami musimy zakładać rzeczy, których nikt chyba nie strawi. - odpowiedziała wysoka brunetka.
- Dzisiaj zostałam z samymi facetami i idziemy na bal kostiumowy. Według was, który powinnam wziąć strój? - spytałam.
- Weź kobietę kota. Wszystkie się zgadzamy, że jest najlepsza. - odpowiedziała dziewczyna marchewka.
- Tak, dokładnie. Weź tą. - powtarzała każda po kolei.
Właśnie zszedł Louis, ale bez chłopaków. Zastanawiałam się dlaczego.
- Wybrałam. - powiedziałam do chłopaka. - Dzisiejszego wieczoru będę drapieżną kicią.Możesz odesłać dziewczyny. - powiedziałam i pobiegłam schodami na górę. Niall miał otwarte drzwi do pokoju, więc postanowiłam kątem oka zajrzeć co robi. To co zobaczyłam kompletnie mnie zdziwiło. Niall, Zayn, Harry i Liam oglądali wideo z koncertu, który dałam z moim zespołem. Myślałam, że oni na to nie trafią! Szybko pobiegłam do swojego pokoju i się w nim zamknęłam. Przecież nikt poza tymi paroma osobami, które były na koncercie dobroczynnym nie miało zobaczyć mojego występu. Teraz przez jakiegoś debila jestem w internecie i może zobaczyć mnie cały świat. Chyba zapadłabym się pod ziemię gdyby ktoś mnie rozpoznał! Pospiesznie odpaliłam mojego laptopa i weszłam na YouTube. Bardzo szybko znalazłam szukany przeze mnie filmik. Miał on już 500 000 wyświetleń! Teraz jestem pewna, że stanę się pośmiewiskiem całej mojej szkoły. Ba, stanę się pośmiewiskiem całego miasta. Zabrałam się za czytanie komentarzy. "Wow! Co to za dziewczyna? Ma wielki talent! ", " Ten zespół powinien zacząć grać zawodowo! Już są moimi idolami! ", " Fajny wokal, fajne brzmienie i chyba piosenki są własnoręcznie pisane! Mogę powiedzieć tylko tyle, że zespół ma talent. ". Byłam szczerze zdziwiona. Jak to możliwe, że komuś się to podoba? No trudno... minie kilka tygodni i wszyscy o tym zapomną.Teraz może krótka historia zespołu, który założył mój przyjaciel i jego koledzy. Mike i jego kumple, Tonny, Tyler i Conor chcieli założyć zespół. Niestety nie mieli wokalistki, a żaden z nich śpiewać nie umie. Raz na lekcji muzyki usłyszeli jak śpiewam i spytali czy miałabym ochotę dołączyć do ich zespołu. Gdy się po raz pierwszy nie zgodziłam, nie dawali mi spokoju. Przez tydzień łazili za mną wszędzie i błagali. Nie miałam zbyt dużego wyboru. Zgodziłam się. Muszę przyznać, że teraz kocham to co robię, ale nie śpiewam przy rodzinie. Mają już jedną uzdolnioną gwiazdę. Po co im druga? I tak Niall zawsze będzie ode mnie lepszy. Położyłam się na moim łóżku i bardzo szybko zasnęłam. Mój sen przypominał sen dziesięciolatki. Razem z zespołem byłam na scenie i śpiewałam. W hali koncertowej było kilka tysięcy osób! Mieliśmy wielu oddanych fanów, a wśród nich zobaczyłam Alex. Osobę, której od tak dawna mi brakowało! Zbiegłam ze sceny i ruszyłam w jej stronę. Ona zaczęła biec do wyjścia, a ja za nią. Gdy przekroczyłam ogromne drzwi moje oczy ujrzały plac zabaw na którym jako dzieci spędzałyśmy wolny czas. Alex, którą pamiętam stała po drugiej stronie wielkiego placu, a na huśtawkach siedziały dwie dziewczynki. Jedna miała długie brązowe włosy i duże niebieskie oczy, a druga średniej długości rude włosy i zielone oczy. Od razu je rozpoznałam. Szatynka to mała ja, a ruda to Alex. Nagle wszystko zaczęło znikać i znalazłam się w pokoju w którym zmarła moja przyjaciółka. Teraz jedna z nich siedziała na podłodze, a druga stała w drzwiach. Ta pierwsza wstrzykiwała sobie coś w żyły. Chciałam ją powstrzymać. Próbowałam złapać strzykawkę i wyrwać ją z dłoni przyjaciółki. Niestety nic to nie dawało. Moja ręką przechodziła przez nią na wylot. Zaczęłam krzyczeć. "Alex nie rób tego! Nie chcę cię stracić! Przestań!". Wtedy odezwała się ta druga. Ta, która widziała i słyszała mnie. " Ona cię nie słyszy. Robi to, co uważa za słuszne. Szkoda, że nie wie, że za niecałe dwie minuty będzie z nią koniec.". Dlaczego Alex mówiła o sobie w trzeciej osobie? Nie rozumiałam tego. Po chwili odezwała się znowu. " Wiem, że chciałaś mnie uratować i wiem, że ci mnie brakuje. Ale proszę cię nie rozpamiętuj tego co było, bo stracisz wszystko! Stracisz Louis'a, Niall'a, mamę, tatę i wszystkich na których ci zależy. Żyj teraźniejszością. Nie przeszłością. Nie przyszłością. Uratuje cię tylko teraźniejszość." Chciałam coś jeszcze powiedzieć, ale zauważyłam, że się od niej oddalam. Obudziłam się zalana łzami. Spojrzałam na zegarek. Była 18:43. Za godzinę muszę być gotowa. Szybko zerwałam się z łóżka, wzięłam czystą bieliznę i moje przebranie. Wyszłam z mojego pokoju i udałam się w stronę łazienki.Przed drzwiami stali Zayn i Louis. Czyli w tej musi być Harry lub Niall, bo pod drugą stał Liam. Poszłam z powrotem do mojego pokoju. Poczekam sobie aż któryś wreszcie wyjdzie. Stwierdziłam, że nie mam nic do stracenia, bo i tak już mnie słyszeli.Wzięłam do ręki gitarę, zeszyt z piosenkami i zeszyt do nut. Zaczęłam coś komponować. Nim się obejrzałam miałam gotową 1/4 piosenki. W tym samym momencie do drzwi zapukał Liam i powiedział, że mogę już skorzystać z łazienki. Odłożyłam wszystko na miejsce i udałam się do świątyni ciszy i spokoju.Wzięłam prysznic i umyłam dokładnie włosy. Postanowiłam, że dzisiaj je zakręcę. Zrobiłam odpowiedni makijaż i wbiłam się w swoje nowe wdzianko. Swoją drogą byłam bardzo ciekawa za co przebiorą się chłopcy. Wyszłam z łazienki. Wszyscy byli już gotowi i czekali na mnie w salonie. Dołączyłam do nich zaraz po tym jak wzięłam torebkę z telefonem, papierosami i zapalniczką. Na kanapie czekało na mnie pięć osób. Kobieta, marchewka-gigant, pirat,Superman i... Harry Potter? Chyba nie trudno się domyślić kto był marchewką. Może opowiem o tym za kogo przebrała się reszta. Więc Zayn był przebrany za kobietę, Niall za Supermana, Liam za pirata, a Harry za Harry'ego Pottera. Ciekawe pomysły...
- No to idziemy? - spytałam ich.
- Tak jasne... Fajny kostium. - powiedział Harry.
Pięć minut później siedzieliśmy w sporym vanie. Harry prowadził, chłopcy siedzieli z tyłu i się wygłupiali, a ja siedziałam na miejscu pasażera obok Harry'ego z mapą i mówiłam mu gdzie ma jechać. Chłopcy na miejsce całej zabawy wybrali bal kostiumowy w wielkim, starym zamku za miastem. Na imprezie będzie podobno jeszcze około 500 ludzi. Mam przeczucie, że będzie to nie zapomniana impreza.
-----------------------------------------------------------------------------
Cześć! Wczoraj wróciłam ze szpitala... Nie zbyt przyjemne miejsce, a szpitalne jedzenie? Ohyda!!! Całe szczęście, że już wróciłam. Chciałam dodać ten rozdział trochę wcześniej, ale niestety nie mogłam:( Mam nadzieję, że chociaż trochę się wam podoba. Następny pojawi się pewnie za tydzień.
- Ty sobie żartujesz? - spytałam lekko nie dowierzając.
- Nie, nie żartuje. Wybierz sobie strój, a ja pójdę po chłopaków. Chętnie zobaczą kilka modelek. - powiedział i już go nie było. Przyjrzałam się dziewczynom i strojom, które miały na sobie. Kobieta kot, Lady Gaga, panna młoda, królewna i... wielka marchewka?
- Lubicie swoją pracę? - spytałam.
- To zależy... Czasem jest na serio fajnie, ale czasami musimy zakładać rzeczy, których nikt chyba nie strawi. - odpowiedziała wysoka brunetka.
- Dzisiaj zostałam z samymi facetami i idziemy na bal kostiumowy. Według was, który powinnam wziąć strój? - spytałam.
- Weź kobietę kota. Wszystkie się zgadzamy, że jest najlepsza. - odpowiedziała dziewczyna marchewka.
- Tak, dokładnie. Weź tą. - powtarzała każda po kolei.
Właśnie zszedł Louis, ale bez chłopaków. Zastanawiałam się dlaczego.
- Wybrałam. - powiedziałam do chłopaka. - Dzisiejszego wieczoru będę drapieżną kicią.Możesz odesłać dziewczyny. - powiedziałam i pobiegłam schodami na górę. Niall miał otwarte drzwi do pokoju, więc postanowiłam kątem oka zajrzeć co robi. To co zobaczyłam kompletnie mnie zdziwiło. Niall, Zayn, Harry i Liam oglądali wideo z koncertu, który dałam z moim zespołem. Myślałam, że oni na to nie trafią! Szybko pobiegłam do swojego pokoju i się w nim zamknęłam. Przecież nikt poza tymi paroma osobami, które były na koncercie dobroczynnym nie miało zobaczyć mojego występu. Teraz przez jakiegoś debila jestem w internecie i może zobaczyć mnie cały świat. Chyba zapadłabym się pod ziemię gdyby ktoś mnie rozpoznał! Pospiesznie odpaliłam mojego laptopa i weszłam na YouTube. Bardzo szybko znalazłam szukany przeze mnie filmik. Miał on już 500 000 wyświetleń! Teraz jestem pewna, że stanę się pośmiewiskiem całej mojej szkoły. Ba, stanę się pośmiewiskiem całego miasta. Zabrałam się za czytanie komentarzy. "Wow! Co to za dziewczyna? Ma wielki talent! ", " Ten zespół powinien zacząć grać zawodowo! Już są moimi idolami! ", " Fajny wokal, fajne brzmienie i chyba piosenki są własnoręcznie pisane! Mogę powiedzieć tylko tyle, że zespół ma talent. ". Byłam szczerze zdziwiona. Jak to możliwe, że komuś się to podoba? No trudno... minie kilka tygodni i wszyscy o tym zapomną.Teraz może krótka historia zespołu, który założył mój przyjaciel i jego koledzy. Mike i jego kumple, Tonny, Tyler i Conor chcieli założyć zespół. Niestety nie mieli wokalistki, a żaden z nich śpiewać nie umie. Raz na lekcji muzyki usłyszeli jak śpiewam i spytali czy miałabym ochotę dołączyć do ich zespołu. Gdy się po raz pierwszy nie zgodziłam, nie dawali mi spokoju. Przez tydzień łazili za mną wszędzie i błagali. Nie miałam zbyt dużego wyboru. Zgodziłam się. Muszę przyznać, że teraz kocham to co robię, ale nie śpiewam przy rodzinie. Mają już jedną uzdolnioną gwiazdę. Po co im druga? I tak Niall zawsze będzie ode mnie lepszy. Położyłam się na moim łóżku i bardzo szybko zasnęłam. Mój sen przypominał sen dziesięciolatki. Razem z zespołem byłam na scenie i śpiewałam. W hali koncertowej było kilka tysięcy osób! Mieliśmy wielu oddanych fanów, a wśród nich zobaczyłam Alex. Osobę, której od tak dawna mi brakowało! Zbiegłam ze sceny i ruszyłam w jej stronę. Ona zaczęła biec do wyjścia, a ja za nią. Gdy przekroczyłam ogromne drzwi moje oczy ujrzały plac zabaw na którym jako dzieci spędzałyśmy wolny czas. Alex, którą pamiętam stała po drugiej stronie wielkiego placu, a na huśtawkach siedziały dwie dziewczynki. Jedna miała długie brązowe włosy i duże niebieskie oczy, a druga średniej długości rude włosy i zielone oczy. Od razu je rozpoznałam. Szatynka to mała ja, a ruda to Alex. Nagle wszystko zaczęło znikać i znalazłam się w pokoju w którym zmarła moja przyjaciółka. Teraz jedna z nich siedziała na podłodze, a druga stała w drzwiach. Ta pierwsza wstrzykiwała sobie coś w żyły. Chciałam ją powstrzymać. Próbowałam złapać strzykawkę i wyrwać ją z dłoni przyjaciółki. Niestety nic to nie dawało. Moja ręką przechodziła przez nią na wylot. Zaczęłam krzyczeć. "Alex nie rób tego! Nie chcę cię stracić! Przestań!". Wtedy odezwała się ta druga. Ta, która widziała i słyszała mnie. " Ona cię nie słyszy. Robi to, co uważa za słuszne. Szkoda, że nie wie, że za niecałe dwie minuty będzie z nią koniec.". Dlaczego Alex mówiła o sobie w trzeciej osobie? Nie rozumiałam tego. Po chwili odezwała się znowu. " Wiem, że chciałaś mnie uratować i wiem, że ci mnie brakuje. Ale proszę cię nie rozpamiętuj tego co było, bo stracisz wszystko! Stracisz Louis'a, Niall'a, mamę, tatę i wszystkich na których ci zależy. Żyj teraźniejszością. Nie przeszłością. Nie przyszłością. Uratuje cię tylko teraźniejszość." Chciałam coś jeszcze powiedzieć, ale zauważyłam, że się od niej oddalam. Obudziłam się zalana łzami. Spojrzałam na zegarek. Była 18:43. Za godzinę muszę być gotowa. Szybko zerwałam się z łóżka, wzięłam czystą bieliznę i moje przebranie. Wyszłam z mojego pokoju i udałam się w stronę łazienki.Przed drzwiami stali Zayn i Louis. Czyli w tej musi być Harry lub Niall, bo pod drugą stał Liam. Poszłam z powrotem do mojego pokoju. Poczekam sobie aż któryś wreszcie wyjdzie. Stwierdziłam, że nie mam nic do stracenia, bo i tak już mnie słyszeli.Wzięłam do ręki gitarę, zeszyt z piosenkami i zeszyt do nut. Zaczęłam coś komponować. Nim się obejrzałam miałam gotową 1/4 piosenki. W tym samym momencie do drzwi zapukał Liam i powiedział, że mogę już skorzystać z łazienki. Odłożyłam wszystko na miejsce i udałam się do świątyni ciszy i spokoju.Wzięłam prysznic i umyłam dokładnie włosy. Postanowiłam, że dzisiaj je zakręcę. Zrobiłam odpowiedni makijaż i wbiłam się w swoje nowe wdzianko. Swoją drogą byłam bardzo ciekawa za co przebiorą się chłopcy. Wyszłam z łazienki. Wszyscy byli już gotowi i czekali na mnie w salonie. Dołączyłam do nich zaraz po tym jak wzięłam torebkę z telefonem, papierosami i zapalniczką. Na kanapie czekało na mnie pięć osób. Kobieta, marchewka-gigant, pirat,Superman i... Harry Potter? Chyba nie trudno się domyślić kto był marchewką. Może opowiem o tym za kogo przebrała się reszta. Więc Zayn był przebrany za kobietę, Niall za Supermana, Liam za pirata, a Harry za Harry'ego Pottera. Ciekawe pomysły...
- No to idziemy? - spytałam ich.
- Tak jasne... Fajny kostium. - powiedział Harry.
Pięć minut później siedzieliśmy w sporym vanie. Harry prowadził, chłopcy siedzieli z tyłu i się wygłupiali, a ja siedziałam na miejscu pasażera obok Harry'ego z mapą i mówiłam mu gdzie ma jechać. Chłopcy na miejsce całej zabawy wybrali bal kostiumowy w wielkim, starym zamku za miastem. Na imprezie będzie podobno jeszcze około 500 ludzi. Mam przeczucie, że będzie to nie zapomniana impreza.
-----------------------------------------------------------------------------
Cześć! Wczoraj wróciłam ze szpitala... Nie zbyt przyjemne miejsce, a szpitalne jedzenie? Ohyda!!! Całe szczęście, że już wróciłam. Chciałam dodać ten rozdział trochę wcześniej, ale niestety nie mogłam:( Mam nadzieję, że chociaż trochę się wam podoba. Następny pojawi się pewnie za tydzień.
wtorek, 20 listopada 2012
Sześć
"Jessica"
- Ściągaj Harry. - poganiałam chłopaka.
- Jak to możliwe, że taka dziewczynka umie ograć dwóch chłopaków w tak krótkim czasie? - spytał zdziwiony. - Dobrze, że nie graliśmy na kasę.
- Lata praktyki. A teraz ściągaj te spodnie, a ty skarpetę Liam. Jak to możliwe, że tylko to ci zostało? - spytałam chłopaka.
- Graliśmy ponad godzinę. - odpowiedział krótko i ściągnął ostatnią skarpetkę. Teraz Liam jako przegrany siedział cały nagi i zakrywał swój interes, a Harry w został w samych majtkach i się poddał. Ja straciłam podczas tej gry tylko buta. Rozejrzałam się jeszcze po łazience, wstałam i wyszłam z pomieszczenia. Od razu poszłam do swojego pokoju. Był pusty. Postanowiłam wykorzystać to i pograć sobie na gitarze. Usiadłam na łóżku i zaczęłam grać pierwszą melodię, która przyszła mi na myśl. Nawet nie zorientowałam się kiedy dźwięki zaczęły składać się w "Skyscraper ". Zaczęłam śpiewać. Liczyłam na to, że nikt nie usłyszy moich wrzasków. Dosłownie sekundę po tym, jak skończyłam do mojego pokoju wbiegła piątka chłopaków. Każdy pewnie domyśla się kto.
- Ty umiesz śpiewać? - spytał zdziwiony Zayn.
- Przesłyszeliście się. Ja wcale nie śpiewałam. - odpowiedziałam pospiesznie.
- To dlaczego trzymasz w ręku gitarę? - spytał Harry.
- To nie mogę dokładniej obejrzeć mojego prezentu? - spytałam wymijająco.
- Grałaś i śpiewałaś. Nie jesteśmy głusi. - dołączył się Liam.
- Wiem, że umiesz grać Jess. Przecież sam cię uczyłem. - powiedział Niall.
- Dobra. Jeśli nawet śpiewałam, to co? Wiele dziewczyn podśpiewuje sobie w domu i nie robicie z tego afery.
- Ale ty masz talent. - powiedział Lou, wyraźnie podekscytowany.
- Dobra. Ja wychodzę. Jak chcecie to dalej sobie dyskutujcie, ale nie o mnie. - powiedziałam i wyszłam ze swojego pokoju.
Założyłam kurtkę i udałam się do parku. Zimą było tu tak pięknie. Przez dobrą godzinę chodziłam po ścieżkach tego śnieżnego raju.W końcu postanowiłam wrócić do domu. Zawędrowałam dość daleko, więc powrót też zajął mi trochę czasu. Ciągle czułam, że ktoś mnie obserwuje. Oczywiście nie miałam powodów do obaw tak długo jak wokół mnie byli ludzie. Wróciłam bez żadnych komplikacji po drodze. Może mam już paranoje? Może to po prostu strach przed Mattem...?
(Sylwester 2012)
" Niall "
Uwielbiam budzić się w moim pokoju. Czuję się tutaj taki wolny. Przypomniały mi się wszystkie chwile spędzone w tym miejscu. Chciałbym wrócić do dzieciństwa. Wszystko było wtedy takie łatwe, a największym problemem był zakaz jedzenia słodyczy lub brak pomysłów na zabawy. Wstałem z łóżka i poszedłem do łazienki. Wykonałem podstawowe poranne czynności, założyłem bokserki i zszedłem na dół żeby zrobić sobie śniadanie. Przy wysokim blacie w kuchni siedziało pięć osób. Jessica, Louis, Liam, Harry i Zayn. Chłopaki tak jak ja zeszli na śniadanko w samej bieliźnie, a Jess miała na sobie spodnie od dresu i bokserkę. Wyglądali jak jedna wielka rodzina. Cały czas ich obserwowałem. W tym momencie każdy podniósł swój widelec, odkroił kawałek naleśnika i wsadził go sobie do ust. Parsknąłem śmiechem.
- Co? - powiedziała cała piątka jednocześnie.
- Nie, nic... Rodzice jeszcze śpią? - zwróciłem się do siostry.
- Nie. - odpowiedziała krótko.
- A wiesz gdzie są?
- Tak.
- A możesz mi powiedzieć?
- Mogę. - odpowiedziała i uśmiechnęła się. Wyglądało na to, że nie dokończy.
- A powiesz? - spytałem w końcu.
- Powiem. Są poza miastem u znajomych i wrócą 2 stycznia. Mówili nam, że jutro, gdy będziemy wyjeżdżać, to mamy zakluczyć drzwi i zanieść klucz do pani Sims. - powiedziała, a ja tylko pokiwałem głową i wziąłem się za swoją porcję naleśników. Jestem ciekaw czy ktoś już powiedział Jess, że zmieniliśmy plany na dzisiejszą noc i idziemy na imprezę kostiumową, a nie zwykłą. Podejrzewam, że nie, bo nie martwi się o brak kostiumu. Wszyscy skończyli jeść przede mną i poszli do swoich pokoi. Ja, gdy tylko skończyłem postąpiłem tak samo. Ubrałem się i odpaliłem laptopa. W pierwszej kolejności sprawdziłem swój e-mail. Napisała do mnie moja koleżanka Chanel.
" Hey, Niall! Jak tam po świętach? Co planujesz na sylwestra? Ja idę z Ianem i jego znajomymi na jakąś mega imprezę. Coś tak czuję, że to będzie niezapomniana impra. Nigdy nie uwierzysz, ale widziałam twoją siostrę na YT! Ona ma cudowny talent. Mógłbyś jej to przekazać? Mam nadzieję, że pojawisz się jeszcze w LA. Brakuje mi twoich wygłupów. Całuję, Chanel. "
We wiadomości od Chanel znajdował się jeszcze link do kanału na, którym został opublikowany występ mojej siostry. Tak, to był występ. Jessica stała na scenie w jakimś lokalu, a za nią zespół składający się z basisty, perkusisty i jeszcze jednego gitarzysty. Śpiewała... I to pięknie śpiewała. Zapisałem sobie jej występ, żeby pokazać go potem chłopakom.
"Jessica"
Leżałam z Lou na moim łóżku. On bawił się moimi włosami. Czułam się taka szczęśliwa i bezpieczna. Było mi po prostu cudownie. Nie mogłam się doczekać dzisiejszej nocy. Chciałam żeby była dla mnie niezapomniana.
- Mówiłem ci już, że zmieniliśmy plany na dzisiejszy wieczór? - spytał nagle Lou.
- Nie, nic nie mówiłeś. - powiedziałam zdezorientowana.
- Jednak idziemy na bal kostiumowy. - wyjaśnił mi spokojnie.
- Ale ja nie mam się w co przebrać! - zaprotestowałam.
- O to bądź spokojna. Za pół godziny wybierzesz sobie przebranie. - powiedział, a ja zaczęłam zastanawiać się o co chodzi.
Chyba nie urządzi dla mnie pokazu mody?
- Ściągaj Harry. - poganiałam chłopaka.
- Jak to możliwe, że taka dziewczynka umie ograć dwóch chłopaków w tak krótkim czasie? - spytał zdziwiony. - Dobrze, że nie graliśmy na kasę.
- Lata praktyki. A teraz ściągaj te spodnie, a ty skarpetę Liam. Jak to możliwe, że tylko to ci zostało? - spytałam chłopaka.
- Graliśmy ponad godzinę. - odpowiedział krótko i ściągnął ostatnią skarpetkę. Teraz Liam jako przegrany siedział cały nagi i zakrywał swój interes, a Harry w został w samych majtkach i się poddał. Ja straciłam podczas tej gry tylko buta. Rozejrzałam się jeszcze po łazience, wstałam i wyszłam z pomieszczenia. Od razu poszłam do swojego pokoju. Był pusty. Postanowiłam wykorzystać to i pograć sobie na gitarze. Usiadłam na łóżku i zaczęłam grać pierwszą melodię, która przyszła mi na myśl. Nawet nie zorientowałam się kiedy dźwięki zaczęły składać się w "Skyscraper ". Zaczęłam śpiewać. Liczyłam na to, że nikt nie usłyszy moich wrzasków. Dosłownie sekundę po tym, jak skończyłam do mojego pokoju wbiegła piątka chłopaków. Każdy pewnie domyśla się kto.
- Ty umiesz śpiewać? - spytał zdziwiony Zayn.
- Przesłyszeliście się. Ja wcale nie śpiewałam. - odpowiedziałam pospiesznie.
- To dlaczego trzymasz w ręku gitarę? - spytał Harry.
- To nie mogę dokładniej obejrzeć mojego prezentu? - spytałam wymijająco.
- Grałaś i śpiewałaś. Nie jesteśmy głusi. - dołączył się Liam.
- Wiem, że umiesz grać Jess. Przecież sam cię uczyłem. - powiedział Niall.
- Dobra. Jeśli nawet śpiewałam, to co? Wiele dziewczyn podśpiewuje sobie w domu i nie robicie z tego afery.
- Ale ty masz talent. - powiedział Lou, wyraźnie podekscytowany.
- Dobra. Ja wychodzę. Jak chcecie to dalej sobie dyskutujcie, ale nie o mnie. - powiedziałam i wyszłam ze swojego pokoju.
Założyłam kurtkę i udałam się do parku. Zimą było tu tak pięknie. Przez dobrą godzinę chodziłam po ścieżkach tego śnieżnego raju.W końcu postanowiłam wrócić do domu. Zawędrowałam dość daleko, więc powrót też zajął mi trochę czasu. Ciągle czułam, że ktoś mnie obserwuje. Oczywiście nie miałam powodów do obaw tak długo jak wokół mnie byli ludzie. Wróciłam bez żadnych komplikacji po drodze. Może mam już paranoje? Może to po prostu strach przed Mattem...?
(Sylwester 2012)
" Niall "
Uwielbiam budzić się w moim pokoju. Czuję się tutaj taki wolny. Przypomniały mi się wszystkie chwile spędzone w tym miejscu. Chciałbym wrócić do dzieciństwa. Wszystko było wtedy takie łatwe, a największym problemem był zakaz jedzenia słodyczy lub brak pomysłów na zabawy. Wstałem z łóżka i poszedłem do łazienki. Wykonałem podstawowe poranne czynności, założyłem bokserki i zszedłem na dół żeby zrobić sobie śniadanie. Przy wysokim blacie w kuchni siedziało pięć osób. Jessica, Louis, Liam, Harry i Zayn. Chłopaki tak jak ja zeszli na śniadanko w samej bieliźnie, a Jess miała na sobie spodnie od dresu i bokserkę. Wyglądali jak jedna wielka rodzina. Cały czas ich obserwowałem. W tym momencie każdy podniósł swój widelec, odkroił kawałek naleśnika i wsadził go sobie do ust. Parsknąłem śmiechem.
- Co? - powiedziała cała piątka jednocześnie.
- Nie, nic... Rodzice jeszcze śpią? - zwróciłem się do siostry.
- Nie. - odpowiedziała krótko.
- A wiesz gdzie są?
- Tak.
- A możesz mi powiedzieć?
- Mogę. - odpowiedziała i uśmiechnęła się. Wyglądało na to, że nie dokończy.
- A powiesz? - spytałem w końcu.
- Powiem. Są poza miastem u znajomych i wrócą 2 stycznia. Mówili nam, że jutro, gdy będziemy wyjeżdżać, to mamy zakluczyć drzwi i zanieść klucz do pani Sims. - powiedziała, a ja tylko pokiwałem głową i wziąłem się za swoją porcję naleśników. Jestem ciekaw czy ktoś już powiedział Jess, że zmieniliśmy plany na dzisiejszą noc i idziemy na imprezę kostiumową, a nie zwykłą. Podejrzewam, że nie, bo nie martwi się o brak kostiumu. Wszyscy skończyli jeść przede mną i poszli do swoich pokoi. Ja, gdy tylko skończyłem postąpiłem tak samo. Ubrałem się i odpaliłem laptopa. W pierwszej kolejności sprawdziłem swój e-mail. Napisała do mnie moja koleżanka Chanel.
" Hey, Niall! Jak tam po świętach? Co planujesz na sylwestra? Ja idę z Ianem i jego znajomymi na jakąś mega imprezę. Coś tak czuję, że to będzie niezapomniana impra. Nigdy nie uwierzysz, ale widziałam twoją siostrę na YT! Ona ma cudowny talent. Mógłbyś jej to przekazać? Mam nadzieję, że pojawisz się jeszcze w LA. Brakuje mi twoich wygłupów. Całuję, Chanel. "
We wiadomości od Chanel znajdował się jeszcze link do kanału na, którym został opublikowany występ mojej siostry. Tak, to był występ. Jessica stała na scenie w jakimś lokalu, a za nią zespół składający się z basisty, perkusisty i jeszcze jednego gitarzysty. Śpiewała... I to pięknie śpiewała. Zapisałem sobie jej występ, żeby pokazać go potem chłopakom.
"Jessica"
Leżałam z Lou na moim łóżku. On bawił się moimi włosami. Czułam się taka szczęśliwa i bezpieczna. Było mi po prostu cudownie. Nie mogłam się doczekać dzisiejszej nocy. Chciałam żeby była dla mnie niezapomniana.
- Mówiłem ci już, że zmieniliśmy plany na dzisiejszy wieczór? - spytał nagle Lou.
- Nie, nic nie mówiłeś. - powiedziałam zdezorientowana.
- Jednak idziemy na bal kostiumowy. - wyjaśnił mi spokojnie.
- Ale ja nie mam się w co przebrać! - zaprotestowałam.
- O to bądź spokojna. Za pół godziny wybierzesz sobie przebranie. - powiedział, a ja zaczęłam zastanawiać się o co chodzi.
Chyba nie urządzi dla mnie pokazu mody?
środa, 7 listopada 2012
Następny rozdział...
Hej :( Dziwnie mi to pisać, ale zupełnie nie wiem kiedy dodam kolejny rozdział. Część mam już napisaną, ale drugiej części nie mam siły napisać. Chodzi o to, że nie wiem czy trafię na salę operacyjną czy nie. Jeśli tak to rozdział pojawi się pewnie dopiero za jakieś dwa tygodnie, a jeśli nie to postaram się go napisać od razu jak zrobi mi się lepiej. W tym też poście chcę podziękować wam za miłe komentarze:) Cieszę się, że wam się podoba i motywujecie mnie do dalszego pisania. Jeszcze raz wielkie dzięki i przepraszam ;(
środa, 24 października 2012
Pieć
"Jessica"
Rano, a raczej o świcie obudziło mnie pięciu ktosiów. Louis, Niall, Harry, Zayn i Liam skakali po moim łóżku i krzyczeli "czas na prezenty, czas na prezenty". Spojrzałam w stronę zegarka, który stał na mojej szafce nocnej. Godzina 6:56, a te dzieciaki nie pozwalają mi w ogóle spać.
- Wstawaj Jess! - krzyczeli na zmianę. - Wstawaj! Prezenty!
- Chłopaki, bardzo proszę dajcie mi się wyspać. - powiedziałam cicho i oczy mi się przymknęły.
Zapadł cisza. Dość niepokojąca cisza, ale ja nadal spokojnie leżałam. Chwilę później poczułam jak ktoś podnosi mnie z łóżka i wynosi z pokoju. Momentalnie otworzyłam oczy. Oczywiście to był Lou.
- Louis postaw mnie na ziemię! - zaczęłam się drzeć, a on dalej spokojnie schodził po schodach. - Lou, masz w tej chwili postawić mnie na dół! - kontynuowałam swoje protesty, ale nie działały.
Chłopak postawił mnie dopiero w salonie. Pod choinką leżała masa prezentów,a moi przyjaciele i rodzice czekali tylko, aż zacznę je im wręczać. Tak, to już tradycja, że ja zaczynam rozdawać prezenty. U nas zawsze było tak, że najmłodszy członek rodziny zaczyna. Gdybym urodziła się w styczniu to Harry by zaczynał. Niestety moje urodziny przypadają na czerwiec. Środek roku. Wzięłam pierwszą lepszą paczkę i zorientowałam się dla kogo miał być ten pakunek. Dla mamy. Wręczyłam jej prezent owinięty w złoty papier. Moja rodzicielka uśmiechnęła się do mnie i zaczęła otwierać swój prezent. Postanowiłam kupić jej nową sukienkę na sylwestra. Narzekał przez cały czas, że nie ma się w co ubrać, więc wpadłam tylko na ten pomysł.
- Córciu, ona jest cudowna. Na pewno założę ją w sylwestra. - powiedziała mama i posłała w moją stronę kolejny ciepły uśmiech.
Następna paczka była dla Greg'a. Kupiłam mu płytę jego ulubionego zespołu. Nawet nie pamiętam już jak on się nazywa. Mój najstarszy brat był bardzo zadowolony z nowego nabytku. Następne paczki poleciały po kolei do Liam'a, Zayn'a i dziewczyny Greg'a. Potem tata, Louis i Harry. Każdy był zadowolony ze swojego prezentu. Ostatni specjalnie zostawiłam dla Niall'a. Wręczyłam bratu średniej wielkości prezent i czekałam aż go rozpakuje. Gdy ujrzał co dla niego przygotowałam w jego oku pojawiła się łza.
- Zachowałaś je wszystkie i zrobiłaś to specjalnie dla mnie? - spytał lekko nie dowierzając.
- Oczywiście głuptasie, że dla ciebie. Zbierałam je przez 10 lat. Ostatnie jest zrobione dwa lata temu, gdy żegnaliśmy się kiedy wyjeżdżałeś z kraju. Miałam jeszcze wtedy brązowe włosy. - powiedziałam i przytuliłam go. Chwilę później prezenty zaczął rozdawać Harry. Ja dostałam torebkę od Chanel. Okropnie mi się spodobała, ale dziwnie mi było z tym, że dostaje tak drogie prezenty. Od Niall'a dostałam gitarę, o której marzyłam od trzech lat. Następny prezent był od Liam'a. Szczerze mówiąc to takie prezenty widziałam tylko w filmach o celebrytach. Przecież ja nie wykorzystam tych kosmetyków do końca życia! Kolejny od Zayn'a. Mulat wręczył mi piękną, sylwestrową sukienkę i dodatki do niej. Muszę przyznać, że znał się na modzie i to bardzo dobrze. Ona była idealna. Domyślam się, że będę wyglądać w niej świetnie. Ostatni z chłopców był Lou. On dał mi piękną bransoletkę.
- Em.. Lou, mam jedno pytanie. Czy to...
- Diamenty? Tak. Uznałem, że to będzie najodpowiedniejszy prezent, bo ktoś zdążył ukraść mi jeden pomysł. - powiedział i spojrzał na Harry'ego.
Następne prezenty od Greg'a, jego dziewczyny i rodziców spodobały mi się równie mocno. Zaniosłam wszystkie nowe nabytki do swojego pokoju i ułożyłam je w odpowiednich miejscach. Za mną przyszedł też Louis. Zamknął za sobą drzwi i usiadł na moim łóżku. Nie patrzałam na niego, a i tak widziałam, że mi się przygląda. Gdy tak układałam nowe rzeczy przeszłam obok szafy z lustrem. Spojrzałam na swoje odbicie. Wyglądałam okropnie. Posklejane od tuszu rzęsy, kołtuny we włosach, brzydki, blady kolor skóry i podpuchnięte oczy, a na dokładkę stare, zniszczone dresowe spodnie i biała bokserka z małymi dziurkami w talii. Powinnam jeszcze pospać. Podeszłam do łóżka i walnęłam się na nie. Próbowałam zasnąć, ale ktoś położył się obok mnie i zaczął mnie rozpraszać swoją obecnością.
- Louis, ja chcę się wyspać. - powiedziałam.
- A ja chcę się wyspać z tobą. - odpowiedział mi i przytulił mnie do siebie. Co mam do stracenia? Wtuliłam się w niego.
- Muszę przyznać, że tak jest całkiem wygodnie. - powiedziałam półszeptem i chwilę później już spałam.
(Kilka godzin potem)
Obudziłam się w ramionach Louis'a. On już nie spał. Bawił się moimi włosami i to mnie właśnie obudziło. Nic nie mówiąc wstałam i podeszłam do szafy. Wyjęłam zestaw na dzisiejszy dzień. Następnie udałam się do łazienki, gdzie wzięłam prysznic i założyłam wcześniej przygotowane rzeczy. Ciężko było zmyć stary tusz do rzęs, ale jakoś dałam radę. Chciałam już wziąć się do nakładanie makijażu, ale usłyszałam pukanie do drzwi łazienki i krzyki Zayn'a.
- Jess! Możesz mnie wpuścić do łazienki? - spytał
- A po co? - odkrzyknęłam.
- Muszę siku, a Harry i Liam siedzą w drugiej zamknięci i grają w karty. Mówią, że to ich zemsta za wczorajsze. - powiedział i oczami wyobraźni widziałam jak skacze w holu.
- Dokończę makijaż i możesz wejść. - odpowiedziałam i zaczęłam nakładać make-up.
Po piętnastu minutach był gotowy i mogłam wyjść z tej świątyni ciszy i spokoju. Pokusiło mnie żeby zobaczyć, czy chłopcy nadal grają w karty w łazience. Złapałam za klamkę i pociągnęłam ją w dół. Zamknięte.
- Odejdź Zayn! Nie wpuścimy cię po twój żel do włosów! - krzyknął Liam.
- Tyle, że to nie Zayn, tylko Jessica! - odkrzyknęłam. - W co gracie?
- W pokera. Chcesz zagrać z nami? - odpowiedział mi Harry.
- Jasne, ale wiecie, że musicie mnie wpuścić do środka?
- Oczywiście, że tak. - powiedział loczek i otworzył przede mną drzwi.
Rano, a raczej o świcie obudziło mnie pięciu ktosiów. Louis, Niall, Harry, Zayn i Liam skakali po moim łóżku i krzyczeli "czas na prezenty, czas na prezenty". Spojrzałam w stronę zegarka, który stał na mojej szafce nocnej. Godzina 6:56, a te dzieciaki nie pozwalają mi w ogóle spać.
- Wstawaj Jess! - krzyczeli na zmianę. - Wstawaj! Prezenty!
- Chłopaki, bardzo proszę dajcie mi się wyspać. - powiedziałam cicho i oczy mi się przymknęły.
Zapadł cisza. Dość niepokojąca cisza, ale ja nadal spokojnie leżałam. Chwilę później poczułam jak ktoś podnosi mnie z łóżka i wynosi z pokoju. Momentalnie otworzyłam oczy. Oczywiście to był Lou.
- Louis postaw mnie na ziemię! - zaczęłam się drzeć, a on dalej spokojnie schodził po schodach. - Lou, masz w tej chwili postawić mnie na dół! - kontynuowałam swoje protesty, ale nie działały.
Chłopak postawił mnie dopiero w salonie. Pod choinką leżała masa prezentów,a moi przyjaciele i rodzice czekali tylko, aż zacznę je im wręczać. Tak, to już tradycja, że ja zaczynam rozdawać prezenty. U nas zawsze było tak, że najmłodszy członek rodziny zaczyna. Gdybym urodziła się w styczniu to Harry by zaczynał. Niestety moje urodziny przypadają na czerwiec. Środek roku. Wzięłam pierwszą lepszą paczkę i zorientowałam się dla kogo miał być ten pakunek. Dla mamy. Wręczyłam jej prezent owinięty w złoty papier. Moja rodzicielka uśmiechnęła się do mnie i zaczęła otwierać swój prezent. Postanowiłam kupić jej nową sukienkę na sylwestra. Narzekał przez cały czas, że nie ma się w co ubrać, więc wpadłam tylko na ten pomysł.
- Córciu, ona jest cudowna. Na pewno założę ją w sylwestra. - powiedziała mama i posłała w moją stronę kolejny ciepły uśmiech.
Następna paczka była dla Greg'a. Kupiłam mu płytę jego ulubionego zespołu. Nawet nie pamiętam już jak on się nazywa. Mój najstarszy brat był bardzo zadowolony z nowego nabytku. Następne paczki poleciały po kolei do Liam'a, Zayn'a i dziewczyny Greg'a. Potem tata, Louis i Harry. Każdy był zadowolony ze swojego prezentu. Ostatni specjalnie zostawiłam dla Niall'a. Wręczyłam bratu średniej wielkości prezent i czekałam aż go rozpakuje. Gdy ujrzał co dla niego przygotowałam w jego oku pojawiła się łza.
- Zachowałaś je wszystkie i zrobiłaś to specjalnie dla mnie? - spytał lekko nie dowierzając.
- Oczywiście głuptasie, że dla ciebie. Zbierałam je przez 10 lat. Ostatnie jest zrobione dwa lata temu, gdy żegnaliśmy się kiedy wyjeżdżałeś z kraju. Miałam jeszcze wtedy brązowe włosy. - powiedziałam i przytuliłam go. Chwilę później prezenty zaczął rozdawać Harry. Ja dostałam torebkę od Chanel. Okropnie mi się spodobała, ale dziwnie mi było z tym, że dostaje tak drogie prezenty. Od Niall'a dostałam gitarę, o której marzyłam od trzech lat. Następny prezent był od Liam'a. Szczerze mówiąc to takie prezenty widziałam tylko w filmach o celebrytach. Przecież ja nie wykorzystam tych kosmetyków do końca życia! Kolejny od Zayn'a. Mulat wręczył mi piękną, sylwestrową sukienkę i dodatki do niej. Muszę przyznać, że znał się na modzie i to bardzo dobrze. Ona była idealna. Domyślam się, że będę wyglądać w niej świetnie. Ostatni z chłopców był Lou. On dał mi piękną bransoletkę.
- Em.. Lou, mam jedno pytanie. Czy to...
- Diamenty? Tak. Uznałem, że to będzie najodpowiedniejszy prezent, bo ktoś zdążył ukraść mi jeden pomysł. - powiedział i spojrzał na Harry'ego.
Następne prezenty od Greg'a, jego dziewczyny i rodziców spodobały mi się równie mocno. Zaniosłam wszystkie nowe nabytki do swojego pokoju i ułożyłam je w odpowiednich miejscach. Za mną przyszedł też Louis. Zamknął za sobą drzwi i usiadł na moim łóżku. Nie patrzałam na niego, a i tak widziałam, że mi się przygląda. Gdy tak układałam nowe rzeczy przeszłam obok szafy z lustrem. Spojrzałam na swoje odbicie. Wyglądałam okropnie. Posklejane od tuszu rzęsy, kołtuny we włosach, brzydki, blady kolor skóry i podpuchnięte oczy, a na dokładkę stare, zniszczone dresowe spodnie i biała bokserka z małymi dziurkami w talii. Powinnam jeszcze pospać. Podeszłam do łóżka i walnęłam się na nie. Próbowałam zasnąć, ale ktoś położył się obok mnie i zaczął mnie rozpraszać swoją obecnością.
- Louis, ja chcę się wyspać. - powiedziałam.
- A ja chcę się wyspać z tobą. - odpowiedział mi i przytulił mnie do siebie. Co mam do stracenia? Wtuliłam się w niego.
- Muszę przyznać, że tak jest całkiem wygodnie. - powiedziałam półszeptem i chwilę później już spałam.
(Kilka godzin potem)
Obudziłam się w ramionach Louis'a. On już nie spał. Bawił się moimi włosami i to mnie właśnie obudziło. Nic nie mówiąc wstałam i podeszłam do szafy. Wyjęłam zestaw na dzisiejszy dzień. Następnie udałam się do łazienki, gdzie wzięłam prysznic i założyłam wcześniej przygotowane rzeczy. Ciężko było zmyć stary tusz do rzęs, ale jakoś dałam radę. Chciałam już wziąć się do nakładanie makijażu, ale usłyszałam pukanie do drzwi łazienki i krzyki Zayn'a.
- Jess! Możesz mnie wpuścić do łazienki? - spytał
- A po co? - odkrzyknęłam.
- Muszę siku, a Harry i Liam siedzą w drugiej zamknięci i grają w karty. Mówią, że to ich zemsta za wczorajsze. - powiedział i oczami wyobraźni widziałam jak skacze w holu.
- Dokończę makijaż i możesz wejść. - odpowiedziałam i zaczęłam nakładać make-up.
Po piętnastu minutach był gotowy i mogłam wyjść z tej świątyni ciszy i spokoju. Pokusiło mnie żeby zobaczyć, czy chłopcy nadal grają w karty w łazience. Złapałam za klamkę i pociągnęłam ją w dół. Zamknięte.
- Odejdź Zayn! Nie wpuścimy cię po twój żel do włosów! - krzyknął Liam.
- Tyle, że to nie Zayn, tylko Jessica! - odkrzyknęłam. - W co gracie?
- W pokera. Chcesz zagrać z nami? - odpowiedział mi Harry.
- Jasne, ale wiecie, że musicie mnie wpuścić do środka?
- Oczywiście, że tak. - powiedział loczek i otworzył przede mną drzwi.
Subskrybuj:
Posty (Atom)